To mój kolejny tekst na łamach PARKIETU o polityce pieniężnej. Niektórym z Państwa może wydawać się to nużące. Ale wobec niektórych faktów nie potrafię pozostać obojętny.
O ile styczniowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej nie wzbudziła zbyt wielu kontrowersji (przynajmniej wśród zewnętrznych obserwatorów, bo w samej Radzie mogli się znaleźć jej oponenci), to pierwszy w tym roku oficjalny komunikat tego gremium pozostawił wiele do życzenia. Widać, że po rezygnacji ze stosowania nastawienia w polityce pieniężnej Rada ma najwyraźniej problem, czym taki sposób komunikacji zastąpić. I to pomimo wcześniejszych zapewnień, że nie ulegnie on pogorszeniu. Przypomnę, że pod koniec września jeden z jej członków powiedział: "Stwierdziliśmy, że nastawienie, tak jak je dotychczas publikowaliśmy, wprowadza niejasność z interpretacją, czy mówimy o okolicznościach dotyczących inflacji czy o samej inflacji. Mamy zamiar zastąpić je od przyszłego roku nowym układem informacji, w którym będziemy mówili o bilansie ryzyk. To będzie to samo, ale bardziej sprawne i bardziej czytelne. Pracujemy nad tym, mamy jeszcze na to kilka miesięcy, mamy nadzieję, że wypracujemy formułę, która będzie dla wszystkich jasna". Kilka miesięcy minęło, a nie ma żadnej nowej formuły. Nie wspominając nawet, że miała być ona bardziej czytelna.
Co zawierał komunikat? Na szczęście w styczniu opublikowany został nowy Raport o inflacji. Tak więc dowiedzieliśmy się, jaka jest nowa projekcja inflacji i wzrostu gospodarczego. Bo gdyby nie to, to pozostałoby zapoznać się z syntezą odnośnie do dobrze wszystkim znanych informacji statystycznych. Problem jednak w tym, że nie wiemy, co Rada o nowej projekcji myśli. Z jednej strony, zmieniła się zapewne ocena odnośnie do perspektyw inflacji, gdyż po kilku miesiącach przerwy zobaczyliśmy kolejną obniżkę stóp procentowych. Z drugiej jednak, czy zmieniła się ona na tyle, że wystarczy jedna obniżka stóp procentowych? Czy też jest miejsce na kolejne bez ryzyka dla wzrostu inflacji powyżej celu w średnim terminie? Tak więc wiemy, czego komunikat nie zawierał - wskazówek co do przyszłych decyzji w polityce pieniężnej i oceny perspektyw inflacji przez bankierów centralnych.
Rada wymieniła wiele czynników niepewności, które mogą wpływać na inflację w przyszłości. Ale znalazły się wśród nich zarówno takie, które mogą poprawić perspektywy inflacji (efekty globalizacji, korzystniejsze niż w projekcji kształtowanie się kursu złotego), jak i działające w przeciwnym kierunku (poprawa sytuacji na rynku pracy, kształt polityki gospodarczej rządu). W rezultacie brakuje syntetycznej oceny, jaki może być, według Rady, wynik netto działania tych czynników na przyszłą inflację. A taką oceną było właśnie w przeszłości nastawienie w polityce pieniężnej. Co prawda, podczas konferencji prasowej, prezes NBP powiedział, że "dla interpretacji projekcji szczególnie ważne, zasadnicze znaczenie mają dane o wzroście zatrudnienia i płac". Ale przecież na takim stwierdzeniu nie można formułować oczekiwań co do decyzji całej Rady, skoro prezes był w ostatnim czasie systematycznie przegłosowywany.
Z Raportu o inflacji dowiedzieliśmy się bowiem, że tzw. frakcja jastrzębia w Radzie (Leszek Balcerowicz, Dariusz Filar, Marian Noga i Halina Wasilewska-Trenker) była w mniejszości nie tylko podczas głosowań nad obniżkami stóp w lipcu i sierpniu zeszłego roku, ale również trzykrotnie (lipiec, sierpień i listopad 2005) nieskutecznie starała się zmienić obowiązujące wówczas nastawienie łagodne na neutralne. Rzeczywistość ekonomiczna, a przede wszystkim nowa projekcja inflacji przygotowana w banku centralnym pokazały, że rację miała wówczas większość. Nastawienia nie udało się zmienić, ale udało się je zlikwidować, gdyż we wrześniu czworo wymienionych powyżej członków przekonało w jakiś sposób do tej decyzji Stanisława Owsiaka i Mirosława Pietrewicza.Mimo że RPP miała na początku tego roku zacząć stosować nowy sposób komunikacji z rynkiem, to skończyło się na obietnicach, co nie ułatwia przewidywania decyzji dotyczących stóp procentowych i pogarsza przejrzystość polityki pieniężnej. Mając nadzieję, że bankierzy centralni zastosują się do zasady "lepiej późno niż wcale", czekam niecierpliwie na lutowe posiedzenie i komunikat Rady Polityki Pieniężnej.