Według zarządu Próchnika, w wyniku przeprowadzonej dogłębnej analizy dokumentacji Pabii-Fashion przez jej nowego prezesa odkryto, że w wyniku przeprowadzonych głównie w 2005 r. transakcji (mających, jak twierdzi spółka, znamiona przestępstwa) znacznie zawyżono wartość Pabii. - Nie mogę dokładnie powiedzieć, o co chodzi. Tym zajmie się, jak sądzę, prokurator. Najważniejsza konkluzja jest taka, że nie kupujemy Pabii. Złożyliśmy już naszemu niedoszłemu partnerowi wypowiedzenie umowy - mówi Mikołaj Habit, wiceprezes Próchnika. Spółka ta skierowała do prokuratury doniesienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Jak poinformowała firma, w wyniku odstąpienia od umowy zostanie spowolniony proces rozbudowy własnej sieci sprzedaży detalicznej, co w konsekwencji wpłynie na zmniejszenie tempa wzrostu przychodów ze sprzedaży. Istnieje także, jak twierdzi Próchnik, ryzyko długotrwałego i kosztownego sporu sądowego.

Spółka poinformowała ponadto, że nie zbankrutuje, gdyby nie powiodła się nowa emisja. - Gdy nie trafią do nas pieniądze z nowej emisji, trzeba będzie zamknąć zakład produkcyjny, ale firma nie zbankrutuje, tylko mocno ograniczy swoją działalność - mówi M. Habit. - Będziemy sprzedawać w naszych sklepach odzież, tyle że nie własną, co pogorszy, oczywiście, naszą rentowność. Jednak to tylko dywagacje, przecież emisja akcji Próchnika jest nadal bardzo możliwa, a wtedy spółka odżyje - kończy wiceprezes Próchnika.