Dwaj najwięksi operatorzy giełd w Europie rozmawiali ze sobą o połączeniu pod koniec zeszłego roku. Jednak negocjacje utkwiły w martwym punkcie. Euronext potwierdził w zeszłym tygodniu nieoficjalne doniesienia, że nie było zgody m.in. co do struktury nowej firmy i lokalizacji jej siedziby.
Komunikat Euronextu odebrano jako prztyczek dla Niemców, którzy zostali odesłani z kwitkiem.
Dyrektorzy Deutsche Boerse wciąż jednak wierzą, że do negocjacji można powrócić. - Okazja do rozmów nadarzy się w niedalekiej przyszłości - stwierdziła anonimowo osoba zbliżona do negocjacji w wypowiedzi dla "Financial Times". Cytowany przez dziennik "Handelsblatt" członek rady nadzorczej Deutsche Boerse Friedrich von Metzler podkreślił, że niemiecka giełda powinna związać się z którąś z europejskich konkurentek. Rok temu starała się o kupno giełdy w Londynie, jednak plany zostały storpedowane przez akcjonariuszy.
Giełda we Frankfurcie szykuje też jednak alternatywę na wypadek niepowodzenia rozmów z Euronextem. Chce znaleźć partnera za Atlantykiem. Już teraz Niemcy poszukują tam sojusznika, dzięki któremu mogliby wyprowadzić na prostą należący do nich nierentowny rynek derywatów Eurex US. Jak podał "FT", szefowie Deutsche Boerse liczą, że poszukiwania przerodzą się w stworzenie podstaw do fuzji, która mogłaby dotyczyć nie tylko rynku derywatów, lecz całego biznesu.
Deutsche Boerse trzy lata temu była bliska przejęcia zlokalizowanej w Nowym Jorku giełdy International Securities Exchange, specjalizującej się w obrocie opcjami. Mówiło się też, że prowadzi rozmowy z Chicago Mercantile Exchange. Ostatnio, w ramach szukania sojusznika dla Eurex US, rozmawiała m.in. z Philadelphia Stock Exchange i platformą elektroniczną Archipelago, która od niedawna jest częścią New York Stock Exchange. NYSE, jak zapowiedział na forum w Davos jej szef John Thain, jest otwarta na konsolidację z udziałem giełd z Europy.