- Przyglądamy się trzem firmom o podobnym do naszego profilu działalności. W przypadku jednej ze spółek, działającej w Czechach, przeprowadziliśmy już due diligence. Czekamy jeszcze na jej raport roczny, żeby przedstawić gotowy projekt akwizycji naszej radzie nadzorczej - powiedział na wczorajszej konferencji prasowej Jerzy Krawczyk, prezes Tety. Jego zdaniem, do przejęcia firmy może dojść jeszcze w II kwartale.
Dywidenda lub akwizycja
Koszt ewentualnej akwizycji będzie mieścił się w przedziale 10-15 mln zł. Teta nie dysponuje takimi środkami, dlatego będzie musiała lewarować się kredytem bankowym. - Decydując się na zakup, cały zysk za 2005 r. będziemy musieli zostawić w firmie - stwierdził prezes. Spółka, którą ma na celowniku Teta, produkuje systemy do zarządzania przedsiębiorstwem (ERP). - Roczna sprzedaż firmy jest porównywalna do naszej, ale rentowność trochę niższa - mówił J. Krawczyk. Jeśli transakcję uda się sfinalizować przed wakacjami, czeska spółka, jak szacuje prezes, powiększyłaby roczne obroty skonsolidowane Tety o 15-18 mln zł.
Prognoza wykonana
Teta opublikowała wczoraj wyniki za IV kwartał i cały 2005 r. W ostatnich trzech miesiącach przychody wrocławskiej firmy wyniosły 11,6 mln zł (16% więcej niż w analogicznym okresie 2004 r.), a zysk netto 1,7 mln zł (wzrost o 27%). Narastająco w całym 2005 r. sprzedaż miała wartość 34,2 mln zł, a zysk netto 4,4 mln zł. Oznacza to odpowiednio o 3% i 29% więcej niż w 2004 r. Prognoza dla przychodów była nieco wyższa i zakładała 36 mln zł wpływów. Rentowność netto przekroczyła 13%, co jest jednym z najlepszych wskaźników w branży IT. - Poprawa marż to efekt systematycznego powiększania w przychodach udziałów ze sprzedaży własnego oprogramowania oraz większych wpływów z opieki serwisowej nad klientami, którzy kupili nasze systemy w przeszłości - tłumaczył J. Krawczyk. Jeszcze w 2003 r. produkty własne zapewniły 69% wpływów. W 2005 r. wskaźnik wzrósł do 85%.