Ceny aluminium wzrosły wczoraj na londyńskiej giełdzie po dwóch kolejnych spadkowych sesjach. Przecena, szczególnie dotkliwa w miniony piątek, obserwowana była również na rynkach innych metali. Jej przyczyn upatrywać należy w chęci realizacji zysków przez inwestorów spekulacyjnych. Czynniki fundamentalne określające poziom popytu i podaży nie zmieniły się bowiem.

Norweska spółka Norsk Hydro, czwarty na świecie producent aluminium, zapowiedziała zmniejszenie produkcji tego metalu w tym roku o ok. 60 tys. ton w wyniku zamknięcia hut w Norwegii i w Niemczech, co zostało podyktowane wysokimi cenami energii.

Największy australijski bank inwestycyjny Macquarie Bank w najnowszym raporcie podniósł prognozowane na ten rok średnie ceny miedzi, aluminium i innych metali. Uzasadnił to coraz większym zainteresowaniem surowcami ze strony funduszy hedgingowych i inwestycyjnych przy jednoczesnym deficycie niektórych metali. Średnia cena aluminium ma w tym roku wzrosnąć do 2645 USD za tonę, z wcześniej prognozowanych 2315 USD. Alumina, której cena w ub.r. wzrosła prawie o połowę, w tym może zdrożeć o dalsze 10%.

Na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono wczoraj po południu 2465 USD, o 6 USD więcej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2613 USD za tonę, a w poprzedni poniedziałek jego cena ustanowiła 18-letnie maksimum na poziomie 2668 USD.