Na amerykańskim parkiecie w dalszym ciągu żadna ze stron nie może uzyskać wyraźniejszej przewagi. S&P 500 od kilku sesji pozostaje na poziomie kwartalnej średniej, nie mogąc wykonać bardziej zdecydowanego ruchu. Biorąc pod uwagę bliskość wsparcia związanego z sierpniowym szczytem przy 1245 pkt taka niemoc optymistycznie nie nastraja. Zagrożenie atakiem na tę barierę pozostaje nadal duże. W razie sukcesu sprzedających można byłoby prognozować mocniejszy ruch w dół.

Wczorajsza reakcja na bardzo dobre dane o sprzedaży detalicznej w styczniu stała się kolejnym potwierdzeniem nienajlepszej kondycji kupujących amerykańskie akcje. Pokazały jednocześnie czym teraz najbardziej "żyją" inwestorzy. Kwestia podwyżek stóp procentowych i wpływ ich coraz wyższego poziomu na rentowność obligacji to temat numer jeden. Dochodowość 10-latek poszła w wczoraj w górę o 3 pkt bazowe, do 4,61%.Do ubiegłorocznego szczytu brakuje zaledwie 0,5 pkt proc. Perspektywa jego przełamania wywołuje uzasadnione zaniepokojenie. Otwierałoby to drogę do dalszego wzrostu. To zaś zwiększyłoby negatywne oddziaływanie na rynek akcji.

Kwestia polityki monetarnej przekłada się równocześnie na wzrost dolara. W odniesieniu do euro rośnie prawie nieprzerwanie od 23 stycznia. Zejście EUR/USD poniżej bariery 1,19 jest kolejnym krokiem zwiększającym prawdopodobieństwo ataku na dołek z minionego roku. Roczna zmiana kursu tych walut znów zbliża się do minus 10%, pokazując że zwolennicy dolara pozostają w bardzo dobrej formie. Warto przy tym przypomnieć, że badania potwierdzają negatywny wpływ aprecjacji dolara na wyniki amerykańskich firm z chwilą wzrostu dolara o 10% i więcej w skali roku. W tej sytuacji mogą wzmóc się obawy o to, jakie będą zyski spółek w kolejnych miesiącach.

Perspektywa wzrostu stóp w USA wzmacniająca dolara podnosi ryzyko zahamowania wzrostu cen metali. W efekcie widoczna od początku tego miesiąca presja podażowa na rynkach wschodzących nie tylko może się utrzymać, ale przybrać na sile.