Niemal cały ubiegły rok poznańska firma doradcza DGA święciła triumfy. Kontrakt za kontraktem, umowa za umową. Ogłosiła też przejęcie sopockiej firmy badań opinii społecznej PBS (na razie jest jej mniejszościowym udziałowcem). Po trzech kwartałach sprawozdania DGA pokazywały 26,12 mln zł przychodów, blisko 2,5 mln zł zysku operacyjnego i 2,27 mln zł zysku netto.
Jeszcze w grudniu prezes DGA Andrzej Głowacki podtrzymywał prognozę przychodów firmy na 2005 r. Mówiła o wypracowaniu 33-35 mln zł sprzedaży. Inwestorów mogło już wówczas zaniepokoić, że nie podtrzymał zapowiedzi co do zysku netto.
Mity i fakty
Jak bardzo rzeczywistość rozminęła się z informacjami przekazywanymi na rynek, okazało się wczoraj. W wyniku prac audytora (Mister Audytor) DGA skorygowała prognozę na ubiegły rok. Z 33-35 mln zł przychodów, 3,7-4,3 mln zł zysku brutto i 3-3,5 mln zł zysku netto zostało: 31,6 mln zł sprzedaży i po 3,3 mln zł strat na każdym z poziomów zysku. Andrzej Głowacki, prezes DGA, mówi o "wyczyszczeniu" wszelkich wątpliwości związanych z działalnością firmy.
DGA tłumaczy drastyczną obniżkę założeń kilkoma kwestiami. Największy wpływ (3,26 mln zł) miały tu wyniki moskiewskiego przedstawicielstwa DGA i powiązanego z nim departamentu. Giełdowa firma utworzyła 1,06 mln zł rezerwy na należności tych tworów z lat... 2003 i 2004 (!), skorygowała też ich przychody z poprzednich kwartałów.