Wczorajsza zwyżka notowań KGHM o ponad 4% nasuwa pytanie, czy miedziowy koncern znowu okaże się podporą rynku. Paradoksalnie właśnie wczoraj miedź w Londynie potaniała do poziomu najniższego od ponad tygodnia. Jeśli jednak spojrzeć na sytuację w perspektywie ostatnich kilku tygodni, to okazuje się, że korelacja między notowaniami miedzi i KGHM jest nadal bardzo silna. Co więcej wygląda na to, że kurs koncernu wyprzedza to, co się dzieje na rynku surowca. Szczyt KGHM przypadł na 30 stycznia, zaś miedzi - dopiero na 6 lutego. Jak na razie, notowania KGHM spadają jednak w szybszym tempie. Od ostatnich maksimów akcje koncernu potaniały o 13,5%, zaś surowiec przeceniono dotąd o 4,7%. To zjawisko też jednak nie dziwi w świetle tego, że wcześniej, od połowy maja ub.r., wzrost cen miedzi o 70% przełożył się na "wyskok" akcji koncernu o 200%. W obu przypadkach przelicznik jest więc praktycznie ten sam - zmiana notowań KGHM jest prawie trzy razy większa niż analogiczna zmiana cen miedzi. Mimo wczorajszego odbicia, kurs spółki wciąż znajduje się w trendzie spadkowym (podobnie jak surowiec). Pierwszy poważny opór przebiega na poziomie lutowego maksimum - 75,3 zł.

Z perspektywy całego rynku akcji istotne okazać się może nie tylko to, co czeka w najbliższym czasie KGHM, ale także sytuacja na rynku obligacji. Od listopada stopniowo spada rentowność

10-latek. Obecnie trwa konsolidacja na poziomie styczniowego minimum (4,8%). Przebicie tego wsparcia może okazać się korzystne dla kursów akcji i powinno przyczynić się do powstrzymania dalszej przeceny (m.in. dzięki pozytywnemu przełożeniu na wyniki banków, które posiadają w swoich portfelach znaczne pakiety obligacji). Z drugiej strony odbicie od wsparcia i wybicie w górę z konsolidacji może wywołać jeszcze większą wyprzedaż na GPW. We wrześniu ub.r. zdecydowane odbicie w górę rentowności 10-latek spowodowało najpierw zahamowanie, a później załamanie trendu wzrostowego na rynku akcji.