Nożyczki, zapalniczki i scyzoryki piętrzące się w pudłach przy punktach kontrolnych na amerykańskich lotniskach mają swoją wymierną wartość. Po zamachach z 11 września 2001 roku, "na bramkach" zatrzymuje się rocznie około 30 milionów niebezpiecznych przedmiotów, które nigdy nie wracają do właścicieli. Najbardziej szkodliwe rzeczy są odpowiednio zabezpieczane, ale na sprzedaży pozostałych gadżetów można nieźle zarobić. Wyrzuca się tylko oczywiste śmieci. Nikt nie sporządził całościowych szacunków dotyczących losów skonfiskowanych towarów. Trafiają one do nowych właścicieli różnymi drogami.
Służby federalne, konfiskujące przedmioty, są chyba jedyną rządową instytucją, która nie zarabia na odebranych pasażerom gadżetach. W większości przypadków noże, nożyczki, zapalniczki i inne przedmioty upłynniane są za pośrednictwem stanowych agencji ds. nadwyżek. Tak dzieje się, na przykład, w Pensylwanii i Kentucky, gdzie wyprzedaż przynosi budżetom setki tysięcy dolarów rocznie. W Arkansas miejscowa agencja ds. nadwyżek zajmuje się odsprzedażą przedmiotów z 20 stanów, ale najpierw podejmuje próby rozprowadzenia ich za darmo - w agencjach rządowych, szkołach, szpitalach i organizacjach nie nastawionych na zysk. Pennsylvania?s Bureau of Supplies and Surplus Operations rozsyła w sumie w ciągu każdego miesiąca klientom eBay ponad tonę skonfiskowanych przedmiotów. Rekordowa cena to 595 dolarów za ważące 15 kg pudełko z 39 nożami i scyzorykami Swiss Army.
W innych stanach, gdzie miejscowe władze nie są zainteresowane zagospodarowaniem lotniskowego "urobku", sprawy przekazuje się niezależnym podwykonawcom. Jednym z nich jest firma Science Application International, która realizuje 5-letni kontrakt na zagospodarowanie lub niszczenie skonfiskowanych przedmiotów. Zarobi na tym 17 milionów USD.
"Nożyczkowa bonanza" powoli jednak się kończy. Amerykanie przyzwyczaili się do nowych przepisów i dokładnie przeglądają bagaż podręczny przed wejściem na pokład samolotu. Od grudnia ubiegłego roku rozluźniono też nieco przepisy i pozwolono pasażerom na posiadanie wielu dotychczas zakazanych przedmiotów. Dziś można np. wsiąść do samolotu z nożyczkami, o ile długość ostrzy nie przekracza 10 cm.
Na lotniskach zatrzymuje się nie tylko "klasyczne" ostre narzędzia. Agenci federalni konfiskują na bramkach tak "egzotyczne" przedmioty, jak duże haczyki do połowu ryb morskich, piły łańcuchowe, czy tomahawki. "To wszystko się sprzedaje" - twierdzi James Smith Jr., który zarządza stanową agencją w Arkansas.