W ostatnich tygodniach, w dyskusji dotyczącej pożądanego poziomu stóp procentowych, coraz częściej pojawiał się motyw zmian w ustawie o NBP lub zniesienia Rady Polityki Pieniężnej. Nawet w podpisanym przez PiS, Samoobronę oraz LPR pakcie stabilizacyjnym znalazły się propozycje ograniczenia niezależności banku centralnego.
Rozważane rozwiązania miały już wiele form - od wprowadzenia poprawek do ustawy o NBP po zmianę konstytucji. Niektóre z nich brzmiały nawet dosyć poważnie, tym bardziej że wspominali o nich nie tylko liderzy Samoobrony i LPR, ale i przedstawiciele największej partii w parlamencie. W praktyce jednak wszelkie próby wywierania wpływu na NBP oraz RPP mogą okazać się trudniejsze do zrealizowania niż powszechnie się uważa. Zmiany takie stoją w sprzeczności z konstytucją. Ponadto, na szczęście dla stabilności cen w Polsce, tego typu rozwiązania powinny być konsultowane ze stroną unijną, co praktycznie uniemożliwia wprowadzenie ich w życie.
Niewątpliwie ugrupowania zamierzające ograniczyć niezależność banku centralnego mogą przynajmniej próbować zmienić konstytucję, wykreślając z niej Radę Polityki Pieniężnej. Na taką możliwość wskazywał nawet w ostatnich tygodniach jeden z liderów Prawa i Sprawiedliwości. Jednak, chociaż zapowiedź majstrowania przy ustawie zasadniczej to broń grubego kalibru, także i w tym przypadku wszystko wskazuje, że przedstawiciele władz monetarnych mogą spać spokojnie (oczywiście, o ile strażnik inflacji może w ogóle liczyć na spokojny sen).
Otóż, według konstytucji, do jej zmiany potrzeba większości 2/3 głosów, przy obecności przynajmniej połowy posłów. I cały problem polega na tym, że sygnatariusze paktu stabilizacyjnego dysponują zaledwie 242 głosami, co oznacza, że przy pełnej sejmowej sali wciąż brakuje im 65 mandatów.
Co więcej, zakładając nawet, że propozycje zmian w konstytucji uzyskałyby poparcie PSL oraz posłów niezależnych, liczba zwolenników wciąż wyniosłaby zaledwie 274 osoby, a więc wyraźnie mniej niż wymagane 307 głosów. Oczywiście "koalicjanci" mogliby liczyć na nieobecność części parlamentarzystów PO oraz SLD, lecz szanse na spełnienie tych nadziei nie byłyby duże. Tym bardziej że autorzy zmian w konstytucji mieliby większość dopiero, gdyby 49 posłów opozycji nie stawiło się w Sejmie. Nie liczą na to chyba nawet najbardziej optymistyczni zwolennicy wykreślenia RPP z ustawy zasadniczej.