Negocjacje dotyczące otwarcia rynku japońskiego dla polskiego mięsa trwają od blisko dwóch lat i są na ukończeniu. Dla krajowych spółek branży mięsnej oznaczałoby to prawdziwe eldorado, gdyż Japończycy, choć dużo wymagają, to bardzo dobrze płacą. Wiedzą o tym np. Duńczycy, którzy do Japonii sprzedają więcej mięsa niż do Rosji, gdyż bardziej im się to opłaca. Krajowe spółki tylko czekają na taką możliwość. - Rynki dalekowschodnie są bardzo obiecujące. Wiemy już o tym, współpracujemy z odbiorcami koreańskimi. Jesteśmy gotowi i liczymy też na otwarcie zamożnego rynku japońskiego - mówi Jerzy Majchrzak, rzecznik prasowy Sokołowa.

Szansy w otwarciu rynku japońskiego chcą także szukać inni duzi producenci. Liczą również na szybki powrót do Rosji. - Spodziewamy się szybkiego zniesienia embarga na eksport mięsa do Rosji. Negocjacje dotyczące tej sprawy są zaawansowane - tłumaczy Janusz Związek, zastępca Głównego Lekarza Weterynarii. W tym tygodniu polska delegacja na czele z głównym lekarzem weterynarii rozmawiała w Moskwie o wznowieniu handlu.

Polskie mięso w ciągu dwóch ostatnich lat zdobyło wiele nowych rynków, a nasze zakłady zmodernizowano, uzyskując niejednokrotnie wyższy standard niż w starych krajach Unii. W ubiegłym roku np. do Korei Południowej sprzedaliśmy ponad 6 tys. ton mięsa. Wieprzowinę eksportujemy nawet do Danii, która sama jest dużym jego producentem. - Ten rok dla branży mięsnej zapowiada się bardzo ciekawie - dodaje Janusz Związek.