Reklama

Kluczowy będzie kurs dolara

Trzeci tydzień spadku cen ropy naftowej poprawił nastroje na amerykańskim parkiecie. Taniejąca ropa i przesilenie na rynku metali wywierały natomiast presję na ceny akcji na rynkach wschodzących. Perspektywa kolejnych podwyżek stóp w USA utrzymywała rentowność amerykańskich 10-latek na poziomie bliskim ubiegłorocznego szczytu.

Publikacja: 18.02.2006 07:40

Notowania ropy naftowej w Londynie w tym miesiącu spadają prawie nieustannie. W środę zbliżyły się do 58 USD za baryłkę. Nieznacznie niżej przebiega roczna średnia, która przez ponad 2 lata nie została ani razu przełamana. Dwukrotnie - w grudniu 2004 r. i listopadzie 2005 r. - dotarcie do tej średniej wyczerpywało potencjał spadkowy i rozpoczynało nową falę zwyżkową. Ta z grudnia 2005 r. i stycznia tego roku w przeciwieństwie do ruchu trwającego od pierwszej połowy grudnia 2004 r. do początków kwietnia 2005 r. nie doprowadziła do ukształtowania nowego szczytu. To oznaka słabości pozwalająca spodziewać się przecięcia rocznej średniej i wskazująca na możliwość odwrócenia tendencji z ostatnich czterech lat.

Z obawami o gospodarkę

w USA w tle

Obniżkę cen ropy można wiązać z obawami o tegoroczną koniunkturę w amerykańskiej gospodarce. Jest ona jednym z najważniejszych motorów napędowych światowego wzrostu. Słabsze tempo rozwoju to mniejsze zapotrzebowanie na surowce energetyczne i tym samym presja na ceny. Zagrożeniem dla kondycji gospodarki USA są rosnące koszty pieniądza. Wypowiedzi nowego szefa Fed, czy dane świadczące o ciągłym rozgrzaniu rynku nieruchomości utwierdzają inwestorów w przekonaniu, że stopy procentowe jeszcze wzrosną i jednocześnie odsuwają perspektywę złagodzenia polityki pieniężnej.

Nic więc dziwnego, że piąty tydzień z rzędu podnosiła się rentowność amerykańskich obligacji. W przypadku 10-letnich papierów tym razem symbolicznie - z 4,58% 10 lutego do 4,6% w czwartek.

Reklama
Reklama

Taka sytuacja ma równocześnie wpływ na wartość dolara. Euro prawie bez przerwy spada od 23 stycznia. Wtedy płacono za nie 1,23 USD, teraz 1,19 USD. Dotarcie wykresu EUR/USD do wsparcia związanego z linią trendu biegnącą po dołkach z listopada i grudnia minionego roku nie zachęciło do kupna wspólnej waluty. Wobec tego trzeba liczyć się z kontynuacją zniżki. Teraz kluczowe wsparcie wyznacza strefa 1,18-1,19 USD. Jej przełamanie otworzy drogę do udanego ataku na listopadowe minimum przy 1,167 USD.

Taki scenariusz zwiększałby presję na spadek cen ropy i metali. Na rynkach tych surowców ubiegłoroczna zwyżka dolara przeszła bez echa, choć w latach 2002-2004 w deprecjacji amerykańskiego pieniądza upatrywano jednego z głównych czynników pchających ceny towarów w górę. Można to było interpretować jako wyraz przekonania inwestorów o tymczasowości zwyżki dolara. Jeśli teraz okazałoby się jednak, że tendencja przybiera trwalszy charakter, reakcja na aprecjację amerykańskiego pieniądza mogłaby być zdwojona.

Słabnie japoński Nikkei

W kontekście taniejącej ropy i idącego w górę dolara uwagę zwraca słabość w ostatnim czasie japońskiego Nikkei. W piątek pierwszy raz od ośmiu miesięcy znalazł się poniżej kwartalnej średniej. To, wraz z negatywną dywergencją na dziennym MACD towarzyszącą utworzeniu ostatniego szczytu, stwarza zagrożenie powstaniem na wykresie formacji podwójnego szczytu. To typowa figura zapowiadająca odwrócenie trendu. Do jej utworzenia dojdzie z chwilą przełamania przez indeks dołka z 18 stycznia przy 15 341 pkt.

Czy z realizacji takiego scenariusza płynęłyby jakieś wnioski dla szerszego grona rynków? Z jednej strony, stałby on w jakimś względzie w sprzeczności z oczekiwaniem na wzrost wartości dolara. Oznaczałby on poprawę rentowności japońskiego eksportu, więc raczej inwestujący w akcje z Kraju Kwitnącej Wiśni powinni to korzystnie odbierać. Z drugiej strony, na aprecjację dolara można patrzeć przez pryzmat atrakcyjności amerykańskich aktywów. Im większa tym mocniejszy dolar i mniejsze zainteresowanie lokatami w innych regionach świata.

Równocześnie ewentualne osłabienie notowań w Japonii wpisywałoby się w scenariusz obaw o koniunkturę w amerykańskiej gospodarce. Jej pogorszenie zmniejszyłoby zapotrzebowanie na azjatycki eksport. W tej sytuacji negatywnego wpływu nie byłby w stanie zneutralizować spadek lokalnych walut do dolara. To odbiłoby się również na postrzeganiu rynków wschodzącyNajpierw azjatyckich, gdyż państwa z tego regionu są najbardziej uzależnione od chłonności gospodarki USA. Jednak ze względu na wielkość giełd z tej części świata ich postrzeganie miałoby wpływ na ocenę emerging markets. Kapitalizacja koreańskiego parkietu to ponad 800 mld USD wobec trochę ponad 1 bilion USD dla wszystkich latynoamerykańskich rynków wschodzących. Na prawidłowość takiej interpretacji wskazuje tegoroczny wzrost azjatyckich emerging markets. Wzrosły w lokalnej walucie o niecałe 3% - latynoamerykańskie zyskały trzy razy więcej, a europejskie ponadczterokrotnie tyle.

Reklama
Reklama

Brak mocniejszych sygnałów

Lutowemu osłabieniu notowań walorów z rynków wschodzących o ok. 2% nie towarzyszą złe sygnały z rynków walut i obligacji. Utrzymuje się wręcz korzystne nastawienie do tych aktywów. Podczas gdy dolar zyskuje do głównych światowych walut, brazylijski real zdołał się przez ostatni miesiąc umocnić do niego o blisko 9%, koreański won zyskał 1,7%, meksykańskie peso i tajlandzki baht po ponad 1%, a turecka lira blisko 1%. Prawie nie zmieniły się kursy waluty polskiej, czeskiej, południowoafrykańskiej czy singapurskiej. Ponad 2% stracił natomiast węgierski forint.

Co ciekawe, w parze z mocnym zachowaniem wielu walut państw zaliczanych do rynków wschodzących szedł spadek rentowności obligacji. W czasie gdy przez ostatni miesiąc zyskowność amerykańskich 10-latek podniosła się o 25 pkt bazowych (1 pkt to 0,01 pkt proc.), brazylijskich obniżyła się o 49 pkt bazowych, koreańskich o 38, tajlandzkich o 5, polskich o 26, południowoafrykańskich o 24, a singapurskich o 6. Na Węgrzech dochodowość 10-latek w tym samym czasie zwiększyła się o 30 pkt bazowych.

Takie zachowanie wpisuje się w tendencję spadku premii za ryzyko trwającą przez ostatnie lata. Jednocześnie jest pochodną oczekiwań na dalsze luzowanie polityki pieniężnej. Może być też jednak odzwierciedleniem gry na zwyżkę lokalnych walut. Na wielu rynkach wschodzących, gdzie istnieje ograniczona płynność rynku walutowego, inwestorzy uzyskują ekspozycję na nim poprzez nabywanie papierów skarbowych. Wobec tego powstaje pytanie, czy dalszy wzrost dolara nie zniweczy takiej strategii. Jeśli okaże się, że ryzyko kursowe znacznie przewyższa potencjalny zysk z obligacji, powstanie ryzyko wycofywania się inwestorów z rynku papierów dłużnych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama