BGŻ to 10 pod względem wielkości aktywów bank w Polsce, z około 4-procentowym udziałem w rynku depozytów dla ludności. Wspólnie z siecią banków spółdzielczych, z którymi współpracuje, jego udział w tym segmencie zbliża się jednak do 10 procent. "Bierzemy przykład z naszego strategicznego inwestora. Oni mają 85 procent holenderskiego rynku finansowania rolnictwa. Do osiągnięcia jest więc jeszcze wiele" - powiedział w wywiadzie dla Reutera Jacek Bartkiewicz, którego bank finansuje 18 procent polskiego rolnictwa.
Holenderski Rabobank jest bankiem spółdzielczym z sumą bilansową przekraczającą 400 miliardów euro. Podobnie jak BGŻ, w którym ma 35,3 procent udziałów, specjalizuje się w obsłudze firm z sektora rolno-spożywczego oraz w bankowości detalicznej.
Bartkiewicz powiedział, że wiele banków w najbliższych latach będzie chciało wzmocnić swoją pozycję na terenach wiejskich, gdzie konkurencja nadal jest znacznie słabsza niż w dużych miastach. BGŻ myśli akcji promocyjnej, z wykorzystaniem nowego logo, ale przede wszystkim chce rozwijać współpracę z ponad 600 bankami spółdzielczymi.
"Przechodzimy z modelu pasywnego na model aktywny. Do tej pory banki były aktywne w największych aglomeracjach. Natomiast mało kto był aktywny w Tomaszowie Lubelskim, Parczewie czy Białej Podlaskiej" - powiedział Bartkiewicz.
Utrzymanie prymatu na terenach wiejskich, na których mieszka około 38 procent Polaków, ma umożliwić także wykorzystanie posiadanego i przekazywanego know-how Rabobanku. Te rynki dają też szansę na wyższe dochody niż w miastach. "Na tych rynkach inaczej wygląda konkurencja, inne mogą być też marże" - powiedział Bartkiewicz. Liczba placówek i samych kont bankowych na polskiej wsi nadal jest bardzo niska w porównaniu do aglomeracji miejskich.