Sposobem na obejście ustawy jest np. obowiązkowe ubezpieczenie kredytu oraz podniesienie karnego oprocentowania za opóźnienie w spłacie rat. - Stracą na tym tylko konsumenci, bo trudniej będzie się zorientować, ile tak naprawdę pożyczka kosztuje - stwierdził Andrzej Kulik, rzecznik KRD.
Wczoraj weszła w życie ubiegłoroczna nowelizacja ustawy o kredycie konsumenckim, która wprowadza górny pułap oprocentowania kredytów i pożyczek w całym obrocie gospodarczym. Limit odpowiada czterokrotności stopy lombardowej NBP (obecnie wynoszącej 5,75%) - w tej chwili wynosi 23%.
Według KRD - firmy prowadzącej jeden z rejestrów dłużników - nowe przepisy sprawią, że osoby uboższe stracą. Zamiast w legalnych źródłach, będą pożyczać w szarej strefie, gdzie nie będą mogli korzystać z ochrony prawnej. Zyskują natomiast zamożniejsi klienci. Dlaczego? Nowe przepisy wymusiły na bankach obniżenie oprocentowania zadłużenia w rachunku kart kredytowych.
Dwie trzecie szefów placówek bankowych, ankietowanych przez firmę Pentor, jest zdania, że "przepisy antylichwiarskie" nie będą miały wpływu na liczbę klientów obsługiwanych przez banki. Negatywnego efektu spodziewa się co dziesiąty ankietowany. "Niekorzystnego wpływu częściej obawiają się reprezentanci banków z przewagą kapitału zagranicznego (13%) niż krajowego (5%) i banków spółdzielczych (9%)" - informował w ubiegłym tygodniu Pentor. Niemal co czwarty bankowiec, który wziął udział w sondażu, liczy na to, że ustawa będzie mieć pozytywny wpływ na liczbę klientów.
PAP