Wszystkie pozwy związane są jeszcze z działalnością inwestycyjnego guru Henry Blodgeta, który do końca technologicznej hossy utrzymywał pozytywne rekomendacje dla firm internetowych.

Indywidualni inwestorzy, w imieniu których toczyły się procesy, zarzucili Blodgetowi, że manipulował opiniami kierowanego przez siebie zespołu analityków, aby zwiększyć zyski działu inwestycyjnego największego domu maklerskiego w USA. Już podczas oficjalnego postępowania wytoczonego przez władze regulacyjne w sprawie konfliktu interesów analityków ujawniono wewnętrzne e-maile pracowników działu analiz, którzy w czasie technologicznej hossy określali akcje spółek internetowych jako nic nie warte śmieci. Tymczasem oficjalnie analitycy zajmujący się sektorem technologii pod kierownictwem Henry'ego Blodgeta utrzymywali rekomendacje "zdecydowanie kupuj" lub "kupuj" dla tych spółek. Także sam Blodget narzekał w poczcie elektronicznej na naciski działu inwestycyjnego firmy na publikowanie optymistycznych raportów spółek, będących klientami ML. Postępowanie przeciwko 10 największym domom maklerskim, wytoczone przez federalne władze regulacyjne oraz prokuraturę stanu Nowy Jork, zakończyło się zapłaceniem przez nie 1,4 mld USD. Z tej sumy na ML przypadło 200 mln USD. Sam Blodget zapłacił 4 mln USD, odszedł z Wall Street i zaczął pracować jako dziennikarz.

Po ujawnieniu szczegółów afery inwestorzy zaczęli składać pozwy przeciwko Merrill Lynch, domagając się odszkodowań. Niemal wszystkie (łącznie 39 spraw) załatwiono drogą ugodową. Do sądu trafiły tylko dwa pozwy, które prawnicy Merrill Lynch chcą wygrać.

Nowy Jork