W pierwszej połowie marca zarząd Leny Lighting przedstawi prognozę wyników na 2006 rok. - Nasze plany są ambitne. Jeśli chodzi o przychody, chcemy co najmniej utrzymać dynamikę wzrostu z ubiegłego roku - mówi Maciej Rychlewski, prezes producenta i dystrybutora opraw oświetleniowych ze Środy Wielkopolskiej.
Po IV kwartałach 2005 r. spółka odnotowała 12,5 mln zł zysku netto, przy 89 mln zł przychodów. To odpowiednio o ponad 10% i 17% lepszy rezultat niż w 2004 r. (przy czym sprzedaż eksportowa wyrażona w euro wzrosła o 23%). Ubiegłoroczne wyniki są również lepsze od prognozowanych w listopadzie (odpowiednio 12,1 mln zł i 87 mln zł). Przypomnijmy jednak, że były to obniżone szacunki. W maju, kiedy Lena wchodziła na giełdę, spodziewała się wypracowania w 2005 r. 14,5 mln zł zysku netto, przy 95 mln zł przychodów. - Ponad 60% naszych wyrobów eksportujemy. Zważywszy że kurs euro w 2005 r. spadł o ponad 10%, a nasza rentowność netto obniżyła się z 14,8% do nieco ponad 14%, należy uznać nasze wyniki za dobry rezultat - przekonuje Joanna Rybak-Schrödter, dyrektor finansowy giełdowej spółki.
Lena Lighting, w której ofercie dotychczas znajdowały się wyłącznie oprawy techniczne, ogrodowe i przenośne, zdecydowała się rozszerzyć asortyment o oprawy dekoracyjne. - Wchodzimy również w segment mieszkaniowy. Wartość tego rynku szacujemy na około 150 mln zł rocznie. W 2006 roku chcemy z tego uszczknąć 4-5 mln zł - zapowiada prezes. Dodaje, że na początku Lena będzie zajmować się tylko dystrybucją wyrobów, które będzie importować m.in. z Chin czy Turcji. Jakich zysków spodziewa się z ich sprzedaży? - Skoro decydujemy się na wejście na nowy rynek, oczekujemy, że poprawi to naszą rentowność - odpowiada prezes Rychlewski.