W połowie stycznia dwóch polskich eurodeputowanych: Konrad Szymański i Bogusław Sonik (PiS) zapytali Komisję, czy słusznie naciska polski rząd, aby odblokował fuzję Pekao i BPH. Chcieli się dowiedzieć m.in., jakie są kompetencje Brukseli do badania umowy prywatyzacyjnej Pekao, zawartej między Skarbem Państwa a włoskim UniCredito w 1999 r. Inwestor zobowiązał się w niej, że nie będzie kupował kolejnych polskich banków. "Niepokoi nas możliwość ingerencji Komisji w sferę kompetencji państw członkowskich, tj. w dziedzinę krajowego nadzoru bankowego" - napisali polscy eurodeputowani w swoim zapytaniu.

Odpowiedzi udzieliła komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes. Powołała się na art. 21 unijnego rozporządzenia w sprawie kontroli łączenia przedsiębiorstw, który daje KE wyłączne prawo do badania fuzji "o wymiarze wspólnotowym". Podobny argument zastosowała, pytając wcześniej rząd polski o przyczyny zablokowania transakcji. - Fuzja nastąpiła już po akcesji, zatem mamy pełne prawo prowadzić analizę w tej sprawie - konkluduje Jonathan Todd, rzecznik komisarz Kroes. Jednocześnie KE poinformowała deputowanych, że "z szacunkiem i uwagą czeka na decyzję Komisji Nadzoru Bankowego w odniesieniu do tej transakcji".

W odpowiedzi nie znalazły się nawet argumenty, wysuwane wcześniej przez unijnych urzędników, że zapis umowy prywatyzacyjnej jest niezgodny z prawem wspólnotowym.

- Bardzo formalna odpowiedź. KE nie ustosunkowała się do naszego pytania o ocenę umowy prywatyzacyjnej. Do końca tygodnia podejmiemy decyzję, co robić dalej - komentuje K. Szymański. Tymczasem spór o losy BPH zaognia się. Polsce grożą aż dwa pozwy Komisji do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości - jeden przygotowywany przez N. Kroes, drugi - przez ekipę Charliego McCreevy?ego, komisarza ds. rynku wewnętrznego i usług. W Brukseli nieoficjalnie mówi się, że pozew KE ma duże szanse powodzenia. - W większości spraw ETS zajmuje podobne stanowisko co Komisja - przyznają specjaliści. W rozmowie z PARKIETEM J. Todd wykluczył, aby złożenie skargi do ETS nastąpić mogło jeszcze przed marcowym posiedzeniem KNB. Nie chciał także powiedzieć, czy Komisja myśli o zastosowaniu procedury przyśpieszonej (normalne postępowanie przed ETS trwa często kilka lat).