Problem dotyczy firm, które handlują z Unią Europejską krócej niż 12 miesięcy. Czekają one na rozliczenie VAT (zwrot kwot pobranych przez urząd skarbowy) aż pół roku od złożenia miesięcznej deklaracji. W innych przypadkach rozliczenie VAT trwa najdłużej 60 dni. Wydłużenie terminu zwracania pieniędzy ma uniemożliwić wyłudzenia. Urzędnicy skarbowi mają bowiem pół roku na sprawdzenie, czy rzeczywiście doszło do transakcji z zagranicznym podmiotem.

Dla tych firm, którym śpieszy się ze zwrotem, przewidziano kaucję gwarancyjną równą 250 tys. zł. Po jej wpłacie okres na rozliczenia jest skracany do 60 dni. Biznes i wielu ekspertów od dawna krytykowało ten zapis. Wielkopolskie Zrzeszenie Handlu i Usług złożyło nawet petycję do Parlamentu Europejskiego. - W przypadku drobnego rzemiosła i handlu kwota ta jest zaporowa. A czekanie pół roku na zwrot VAT jest dla wielu firm niezwykle uciążliwe - tłumaczy Lesław Wiatrowski, prezes Zrzeszenia.

Komisja Petycji PE stwierdziła wczoraj, że polskie przepisy "wydają się nieproporcjonalne" - innymi słowy rząd przesadził z zabezpieczeniem. Prawo unijne pozwala co prawda na kaucje, ale musi być to uzasadnione podejrzeniem uchylania się od zapłaty. Warto jednak przypomnieć, że Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł już raz, że zbyt długie przetrzymywanie nadpłaconego VAT jest zamachem na neutralność systemu podatkowego.

- Parlament nie ma kompetencji, aby znieść niekorzystny przepis. Niemniej jednak autorzy petycji mogą posłużyć się stanowiskiem Komisji przy zabieganiu o zmianę krajowego prawa albo pozywając Polskę przed ETS - komentuje Marcin Libicki (PiS), szef Komisji Petycji.

Negatywna opinia eurodeputowanych nt. akcyzy na sprowadzane do Polski używane auta spowodowała wzmożenie prac rządu nad projektem podatku ekologicznego. Zaniechano także dokładnych kontroli deklarowanej wartości pojazdów. Co będzie więc z kaucją? Dwa tygodnie temu Ministerstwo Finansów zapowiedziało, że kosztowną kaucję zastąpi w przyszłości gwarancja bankowa, ubezpieczenie kwoty zwrotu czy weksel.