Reklama

Całkowite zwolnienie z podatku od zysków nie miałoby uzasadnienia

Z Mirosławem Barszczem, wiceministrem finansów odpowiedzialnym za podatki, rozmawia Marek Siudaj

Publikacja: 23.02.2006 07:14

W propozycjach zmian w podatkach nie ma nic o podatku od zysków kapitałowych. Czyżby nie było co poprawiać?

Lista zmian, którą przedstawiliśmy, to początek. Poza tymi 26 propozycjami jest jeszcze wiele innych. Zostaną przedstawione, gdy prace się zakończą.

A kiedy to nastąpi?

Do końca marca.

Czy jest w nich coś na temat podatku od zysków kapitałowych?

Reklama
Reklama

Są prowadzone dyskusje na temat wielu kwestii, w tym również dotyczących podatku od zysków kapitałowych.

Jak wygląda sprawa zrównania, pod względem podatkowym, niektórych źródeł przychodów? Chodzi mi przede wszystkim o to, że jednostki funduszy inwestycyjnych, na których można ponieść straty, są traktowane tak samo, jak lokaty bankowe i objęte zryczałtowanym podatkiem od zysków.

To jeden z obszarów, nad którym pracujemy.

Czy jest szansa, że jednostki funduszy inwestycyjnych zostaną objęte możliwością odliczania strat?

Jak powiedziałem, jest to jeden z obszarów dyskusji. Trzeba pamiętać, że każda zmiana w podatkach jest swego rodzaju rewolucją i może w dużym stopniu destabilizować sytuację podatników. Wszystkie zmiany muszą być dogłębnie przemyślane. Nawet w tej chwili mamy takie propozycje, o których wiemy, że powinny wejść w życie, ale wiemy również, że nie da się ich wprowadzić zbyt szybko. Choćby ze względów czasowych.

Jeżeli chcemy, aby zmiany, które proponujemy, weszły w życie od początku przyszłego roku, to muszą opuścić Ministerstwo Finansów i stać się przedmiotem uzgodnień na początku kwietnia. To bardzo mało czasu.

Reklama
Reklama

Zapytam jeszcze raz - czy jest szansa, aby jednostki funduszy inwestycyjnych były pod względem podatkowym traktowane tak samo, jak akcje czy obligacje?

Nie odpowiem ani tak, ani nie. Mamy świadomość tego problemu, dyskutujemy na ten temat. Ale jeżeli cokolwiek będziemy zmieniać, to chcemy, aby nowe rozwiązania były rozsądne i przemyślane.

W programie PiS była mowa o likwidacji podatku od zysków kapitałowych, mówił o tym też premier w exposé. Czy podzieli los ulg prorodzinnych, na które - jak się okazało - nie stać budżetu?

Nie jest tajemnicą, że budżet jest bardzo napięty. Mówiąc o istotnych krokach czy działaniach, które mogą znacznie ograniczyć wpływy do budżetu, trzeba to skoordynować z poważną operacją, jaką jest zmiana zasad tworzenia budżetu. A to jest kwestia nowej ustawy o finansach publicznych. Stworzenia nowych zasad wydawania pieniędzy z kasy publicznej, zracjonalizowania tych wydatków i zoptymalizowania całego procesu. Nie możemy sobie zafundować takiej sytuacji, że istotnie zmniejszymy dochody budżetu, a wydatki pozostaną na tym samym poziomie. Dlatego to wszystko musi być zaplanowane i zgrane w czasie.

Czy to, o czym Pan mówi, czyli zaplanowanie i zgranie w czasie reformy tworzenia budżetu i innych zmian w podatkach, w tym także ewentualnej likwidacji podatku od zysków kapitałowych, to kwestia tego roku?

Jak powiedziałem, budżet na ten rok jest bardzo napięty. Trudno wyrokować, jaki będzie budżet na przyszły rok, ale wydaje się, że również będzie bardzo napięty.

Reklama
Reklama

Podstawowym problemem, jaki w tej chwili istnieje w Polsce, jest bezrobocie. Nasze działania, które można przeprowadzić w ciągu kilku miesięcy, bo tyle czasu mamy na prace, są w pierwszym rzędzie skierowane na obniżanie bezrobocia. Inne rzeczy, które są niewątpliwie z punktu widzenia państwa i gospodarki ważne, jednak nie tak, jak konieczność zmniejszania bezrobocia, będą musiały poczekać na swój moment. Nie możemy walczyć na wszystkich frontach. Musimy skoncentrować się na jednym, według nas najważniejszym, problemie.

Trzeba też pamiętać, że w większości krajów na świecie jakiś podatek od zysków kapitałowych istnieje. I nie można powiedzieć, że zwolnimy wszystkie zyski kapitałowe z podatku, bo to nie miałoby uzasadnienia. Mówiąc o jakichś działaniach proinwestycyjnych, trzeba się zastanowić, jaki model przyjąć.Czyli - jak rozumiem - jeżeli doszłoby do likwidacji podatku od zysków kapitałowych, to nie w całości i nie ze skutkiem w 2007 roku, ale co najwyżej później?

Ostateczne decyzje nie zapadły, ale wszystko na to wskazuje.

Powiedział Pan o walce z bezrobociem. Jak rozumiem, chodzi o obniżenie składek na ubezpieczenie rentowe. Jakich korzyści resort finansów oczekuje w związku z ich redukcją?

Korzyść jest bardzo wyraźna, chodzi o obniżenie kosztów pracy. Każde obniżenie tych kosztów może spowodować wzrost zatrudnienia i na taki efekt liczymy.

Reklama
Reklama

Chodzi o redukcję o 3 punkty procentowe. Czy resort ma wyliczenia, jak taka obniżka może wpłynąć na zwiększenie zatrudnienia?

To bardzo trudno policzyć. W tej chwili nie ma możliwości przedstawienia wiarygodnych szacunków, które pokazywałyby skutki tych zmian. Jak powiedziałem, jesteśmy przekonani, że to krok we właściwym kierunku - obniżania kosztów pracy.

W takim razie czy za tym pierwszym krokiem pójdą kolejne? Czy resort finansów szykuje cięcia w kolejnych składkach na ubezpieczenia społeczne?

Robimy tyle, na ile nas stać. Nie jest to oczywiście jedyny element zmian. Prace w tym zakresie, koordynowane przez resort finansów, toczą się także w ministerstwie pracy. Szukamy rozwiązań, które będą najbardziej korzystne dla Polski.

Ale ministerstwo pracy - ustami ministra Krzysztofa Michałkiewicza - powiedziało, że projekt redukcji składki na ubezpieczenie rentowe nie był z nim konsultowany. Poza tym - ma własną propozycję, aby zredukować składki na ubezpieczenie społeczne, ale tylko dla osób podejmujących pierwszą pracę i jedynie na dwa lata. Czy tu nie ma sprzeczności?

Reklama
Reklama

Nie ma. Idziemy w tym samym kierunku - propozycje ministra pracy idą w kierunku obniżki kosztów pracy i zmniejszania bezrobocia, a nam zależy na tym samym.

Ale jeżeli wybierzecie obniżkę ubezpieczenia rentowego, to na proponowane przez resort pracy zmiany może zabraknąć pieniędzy.

To nie jest wcale takie pewne. Trzeba pamiętać, że suma pieniędzy wpływająca do ZUS-u nie bierze się wyłącznie z wysokości stawki, ale zależy też od liczby osób zatrudnionych. Jeśli więcej osób będzie pracować, to więcej będzie płacić składki, a zatem w ZUS-ie będzie po prostu więcej pieniędzy. Działania zmierzające do zwiększenia zatrudnienia nie muszą wcale oznaczać dodatkowych kosztów.

Pod warunkiem że dojdzie do wzrostu zatrudnienia.

Taki ma być efekt tych zmian.

Reklama
Reklama

Czy 6,5 mld zł, które miałaby kosztować redukcja składki emerytalnej, zostaną pokryte dzięki wzrostowi zatrudnienia?

Przyjęliśmy konserwatywnie, że 6,5 mld zł będziemy musieli wyłożyć z budżetu. Choć oczywiście mamy nadzieję, że nasze działania doprowadzą do wzrostu zatrudnienia.

Resort zdecydował się na waloryzację progów podatkowych. Czy jest to zabieg jednorazowy, czy też waloryzacja wróci na stałe do ustawy podatkowej?

Na stałe wróci do ustawy.

Czy powrót do waloryzacji progów podatkowych oznacza, że nie będzie zmian stawek?

W tej chwili nie.

W tej chwili, czyli mówimy o stawkach na 2007 r.

Tak. Nie planujemy zmian stawek. Nasze propozycje są bardziej korzystne niż redukcja stawek. Miały one wynosić 18 i 32%. Tymczasem my, redukując składkę rentową o 3 pkt proc. i odmrażając progi podatkowe, obniżamy podatek nie do 18%, ale w stopniu znacznie większym.

Czyli - według resortu - lepiej zdecydować się na zmiany, które zaproponowało Ministerstwo Finansów, niż próbować obniżyć stawki?

Tak. Zwłaszcza że tego typu rozwiązanie będzie miało większy wpływ na spadek bezrobocia niż obniżenie PIT-u o jeden punkt procentowy.

Swego czasu modnym terminem był tzw. klin podatkowy, który pokazywał, że zatrudnienie osób najmniej zarabiających jest stosunkowo najbardziej kosztowne. Według tamtych wyliczeń, redukcja kosztów pracy o 3 pkt procentowe niewiele dawała. Tymczasem teraz, zdaniem resortu finansów, redukcja składki na ubezpieczenie zdrowotne i odmroPewnie moglibyśmy znieść składkę rentową, ale wtedy kosztowałoby to nie 6,5 mld zł, ale około 25 mld zł. Tylko że te pieniądze skądś trzeba by wziąć.

No właśnie. Resort finansów zgadza się na obniżkę dochodów podatkowych o ok. 5 mld zł z jednej strony, a z drugiej - na wzrost wydatków o 6, 5 mld zł, wywołany koniecznością zwiększenia dotacji dla ZUS. Czy nie jest tak, że są inne plany, które zwiększą dochody budżetu z innych źródeł?

Mamy sposób sfinansowania tego.

Jaki?

Nad szczegółowymi rozwiązaniami jeszcze pracujemy, ale mechanizmów sfinansowania tych 11 mld złotych jest wystarczająco dużo. Ale jeśli idzie o szczegóły, to za wcześnie o tym mówić.

Czyli z jednej strony będziemy mieli spadek składki ubezpieczeniowej i odmrożenie progów, a z drugiej - wzrost innych podatków. Czy tak?

Nie powiedziałem, że inne podatki wzrosną.

Do tej pory tak robiono.

Ten rząd jest pod wieloma względami inny niż poprzednie rządy.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama