We wtorek, w czternastu transakcjach pakietowych, niemiecka firma SSW sprzedała 3,5 mln akcji Ambry. Inwestorzy płacili 12,2 zł za walor (kurs giełdowy był na poziomie 14,9 zł), a wartość całej operacji wyniosła 42,7 mln zł. W efekcie udział SSW w głosach i kapitale polskiego dystrybutora win spadł z 75 do 61%. Kto odkupił akcje od Niemców? Na razie nie wiadomo. Niebawem ujawnić się musi nabywca największego pakietu - 2 mln akcji, stanowiących 7,9% kapitału dystrybutora win gatunkowych.

Kiedy w czerwcu ubiegłego roku Ambra wchodziła na giełdę, SSW planował sprzedać inwestorom prawie połowę akcji spółki. Cenę emisyjną - wynoszącą 9,5 zł, zaledwie o 0,5 zł powyżej dolnej granicy widełek - uznał jednak za nieatrakcyjną. Dlatego odstąpił od sprzedaży części papierów. Miał nosa - teraz uzyskał kwotę o blisko 30% wyższą. Posiadane przez SSW akcje (75% kapitału) objęte były dwuletnią blokadą (tzw. lock-up). By móc je sprzedać, akcjonariusz musiał zwrócić się o zgodę do DI BRE Banku, który wprowadzał Ambrę na giełdę. Broker dał transakcji zielone światło. - Skonsultowaliśmy się z instytucjami finansowymi, które kupowały akcje Ambry w ofercie publicznej. Nie wyraziły sprzeciwu. Ponadto sprzedaż pakietu powinna znacząco poprawić płynność emitenta - tłumaczy Grzegorz Domagała, wicedyrektor departamentu sprzedaży instytucjonalnej i analiz DI BRE Banku.

Ralf Geissler z agencji Engel & Zimmermann, obsługującej SSW, przypomina, że wtorkowa sprzedaż walorów Ambry była realizacją wcześniejszych planów. - W czerwcu zeszłego roku informowaliśmy, że jako długoterminową inwestycję traktujemy 50 plus jedną akcję - mówi R. Geissler. Pieniądze z ostatnich transakcji Sektkellerei przeznaczy na spłatę kredytów. - W najbliższym czasie nie zamierzamy sprzedawać więcej walorów - oświadcza R. Geissler. Zbycie tak dużego pakietu nie zachwiało kursem Ambry. Wczoraj wzrósł o 0,7%, do 14,5 zł.