J. Witkowski nie ma jednak pewności, czy obserwowane ożywienie gospodarcze jest trwałe. - Będzie to zależało od koniunktury w Europie - mówi wiceprezes GUS. Zaznacza jednak, że informacje docierające z UE są optymistyczne. Jego zdaniem, kluczowe znaczenie dla trwałości ożywienia w Polsce będzie miała też zdolność gospodarki do wchłonięcia środków unijnych. One bowiem zdecydują o wielkości inwestycji. Według J. Witkowskiego, w IV kwartale wzrost PKB był większy niż w poprzednich kwartałach 2005 r. GUS opublikuje te dane 1 marca. W III kwartale gospodarka rozwijała się w tempie 3,7%.
Wiceprezes GUS oczekuje wzrostu popytu konsumpcyjnego w tym roku. Sprzyjać będzie temu zwiększenie wynagrodzeń oraz waloryzacja rent i emerytur. Pierwsze sygnały mieliśmy już w styczniu. Sprzedaż detaliczna była o 8,6% większa niż przed rokiem. To najwyższa dynamika od czerwca zeszłego roku. Oczekiwania ekonomistów były znacznie mniejsze: średnia prognoza PARKIETU wskazywała na wzrost o 6,6%. Ekonomiści obawiali się, że silne mrozy w styczniu zniechęciły Polaków do wychodzenia po zakupy.
- Niepewna jest natomiast rola handlu zagranicznego jako czynnika pobudzającego wzrost gospodarczy - twierdzi J. Witkowski. Główny powód to silny złoty. - Na razie eksporterzy radzą sobie wspaniale. W 2006 r. na pewno zostaną utrzymane dobre wyniki eksportu w zakresie wolumenu sprzedaży. Ale obawiam się o ceny eksportu, które mogą ograniczyć pozytywny wpływ handlu zagranicznego na wzrost gospodarczy - dodaje.
W opinii wiceprezesa GUS, prawie wszystkie segmenty gospodarki odnotowują obecnie dobre wyniki z bieżącej działalności. W styczniu kiepsko było co prawda w budownictwie, ale było to spowodowane czynnikami sezonowymi. Podobnie wiceprezes GUS tłumaczy styczniowy wzrost liczby bezrobotnych. Stopa bezrobocia wyniosła 18% i była o 0,4 pkt proc. wyższa niż w grudniu.
Stosunkowo dobre są za to najnowsze wyniki badania koniunktury przeprowadzone przez GUS. W stosunku do stycznia poprawiły się nastroje przedsiębiorców zajmujących się przetwórstwem przemysłowym. Nieco gorzej wypadają nastroje przedsiębiorców budowlanych. Ci jednak oczekują wzrostu produkcji i liczby zamówień w przyszłości.