Kontrakty znowu utknęły w konsolidacji. Wydawać się mogło, że silne wybicie sprzed tygodnia przyniesie na tyle silny ruch w górę, że notowania powrócą do szczytu z końca stycznia (2975 pkt). Byki nie odważyły się jednak atakować tego kluczowego oporu. Być może to lepiej, gdyż taki pośpieszny ruch w górę mógłby się okazać bardzo nietrwały. W każdym razie najwyraźniej wybicie sprzed tygodnia jedynie przesunęło konsolidację na wyższy poziom, ale nie doprowadziło do zasadniczej zmiany sytuacji technicznej.
W efekcie trend boczny utrzymuje się już nie tylko w krótkiej perspektywie, ale także biorąc pod uwagę ostatnie 7 tygodni. W tym czasie notowania futures oscylują między 2750 pkt a 3000 pkt. Tak wąski zakres wahań jest szczególnie niesprzyjający dla graczy nastawiających się na dłuższe trendy, takie jak w ostatnich miesiącach ub.r. Odzwierciedleniem przedłużającego się trendu bocznego jest choćby względnie płaska średnia krocząca z 20 sesji. Dawno nie obserwowaliśmy tak małego nachylenia tego wskaźnika.
Z punktu widzenia dłuższego terminu (przynajmniej kilku miesięcy), obecna konsolidacja jest prawdopodobnie wstępem do jakiegoś większego ruchu notowań. Problem w tym, że trudno na razie prognozować, w którym kierunku nastąpi wybicie. Gdyby kierować się przebiegiem hossy z ostatnich trzech lat, to głębszy spadek wydaje się mało prawdopodobny. Większe są szanse na kolejne rekordy. Z określeniem możliwego scenariusza lepiej wstrzymać się jednak do przebicia przez kurs kontraktów kluczowych poziomów - albo dolnej granicy konsolidacji (2756 pkt) albo górnej (2975 pkt). Wszelkie ruchy wewnątrz tego przedziału można traktować natomiast jako nieistotne dla sytuacji w średnim terminie.