Czy o wczorajszej sesji można powiedzieć coś więcej niż to, co było mówione przez ostatnie dwa dni? Wydaje się, że nie. Mała aktywność i mała amplituda wahań sprawiły, że sesję można uznać za nudną. Trzecią w tym tygodniu. Patrząc na to zaczynam się zastanawiać, czy faktycznie mamy do czynienia z końcowym etapem hossy. Aktywność oceniam na niską, choć wartość obrotów może wskazywać na coś innego. Trzeba jednak pamiętać, że w czasie sesji doszło do wymiany potężnego pakietu akcji TPS, co wprowadziło zamieszanie i sztucznie podbiło wielkość obrotów.
Za hossą przemawia oczywiście znacznie więcej argumentów. Niemniej poziom emocji i optymizmu pozostawia wiele do życzenia. Rynek zdaje się senny i tylko pojedyncze sesje mogą z tego snu nas wytrącić. Po dynamicznym wzroście w pierwszej połowie stycznia mamy przez ponad miesiąc konsolidację. Wczorajsze powszechne spożywanie pączków przypomniało, że karnawał dobiega końca. Na naszej giełdzie właściwie go nie było. Tak długie zatrzymanie trochę burzy założenie, że hossa szybko się skończy. Po tak długiej korekcie wzrost może być kontynuowany jeszcze przez jakiś czas i nie jest to z pewnością kwestia dni. Pod znakiem zapytania staje więc powtórzenie tradycyjnego dla nas marcowego szczytu.
To są oczywiście jedynie dywagacje, które mają nieco pomóc w rozeznaniu się w sytuacji, ale nie mają większego znaczenia dla posiadanych pozycji. Jeśli brać pod uwagę sygnały techniczne to trzeba zauważyć, że nadal popyt przeważa. W każdej skali korekty są płytkie, a więc nie ma większych podstaw, by zmieniać założenie, że mamy trend wzrostowy. Czy dzisiejsza sesja coś w tej materii zmieni? Należy wątpić. Na atak na szczyty jeszcze w tym tygodniu raczej liczyć nie można.