Według "Wall Street Journal", dyrektor generalny New York Stock Exchange John Thain popiera pomysł utworzenia joint venture z NASD i założenia organizacji, która stworzyłaby całościowe mechanizmy samokontrolne na Wall Street. Instytucja taka miałaby powstać jeszcze pod koniec bieżącego roku.

Powstawanie nowej organizacji nie jest jednak przesądzone. W chwili obecnej NASD reguluje działalność większości firm maklerskich w USA oraz działalność Nasdaq Stock Market, podczas gdy NYSE kontroluje kilkaset wielkich amerykańskich spółek, które są formalnymi członkami giełdy. Funkcje te często się dublowały i od dłuższego czasu toczy się na Wall Street debata, w jaki sposób można by było efektywniej i taniej wprowadzać mechanizmy samokontrolne. NASD, która głośno zwraca uwagę, że NYSE ma stać się wkrótce spółką nastawioną na zysk, uważa, że funkcje regulacyjne powinny być przekazane innej instytucji. Z kolei w NYSE pojawił się projekt, aby nowa organizacja kontrolująca rynek była własnością zarówno giełdy, jak i NASD. Według najnowszego projektu, po planowanej fuzji z Archipelago Group, regulacyjne ramię NYSE miałoby wyodrębnić się w nie nastawiony na zysk oddział NYSE Group. Projekt wzbudza jednak poważne zastrzeżenia ze strony NASD, który uważa, że giełda nie powinna mieć wpływu na funkcjonowanie firm maklerskich. Z kolei NYSE nie zgadza się, aby NASD przejął wyłączną kontrolę nad firmami maklerskimi, a obie instytucje chcą utrzymać oddziały zajmujące się egzekwowaniem kar za naruszanie przepisów i zasad etycznych.

W toczącym się sporze pewne jest na razie tylko jedno: nad działalnością wszystkich tych instytucji czuwa i czuwać będzie nadal federalna Komisja Papierów Wartościowych i Giełd, czyli SEC.