W końcówce sesji PKN i Lotos, "podgrzewane" przed przyszłotygodniową publikacją wyników i korzystające z rosnących cen ropy po wybuchu w Arabii Saudyjskiej, poprowadziły WIG20 na sesyjne szczyty. Indeks wspierały też koszyki kupna, co znowu nie miało nic wspólnego z arbitrażem i dość wyraźnie pokazywało wykorzystywanie niskiej płynności do manipulowania rynkiem. Cały tydzień zamykamy kolejną optymistyczną dla techników białą świeczką.

Jej interpretowanie jako wyraz siły rynku byłoby jednak nadużyciem. Po poniedziałkowym wybiciu utknęliśmy w kolejnej konsolidacji i wyraźnie na rynku brakowało zagranicznego kapitału. Większość z tych wahań można uznać za przypadkowe, a już na pewno nie oddające kondycji rynku. Ta choroba konsolidacji w drugiej połowie tygodnia dotknęła także pozostałe emerging markets. Na co czekają największe fundusze? U nas na posiedzenie RPP, a w skali globalnej na kolejną porcję danych makro w USA. Niepewność wokół polityki monetarnej na obu rynkach nie pozwala teraz na przemeblowania w portfelach. Przykładem niepewności niech będzie fakt, że dawno nie było takiej sytuacji jak w opublikowanej dzisiaj ankiecie ISB. Tuż przed posiedzeniem RPP liczba analityków prognozujących obniżkę stóp jest taka sama jak tych prognozujących pozostawienie stóp na dotychczasowym poziomie. A decyzja RPP wciąż pozostaje kluczowa dla waluacji akcji w dłuższym terminie.

Jeśli przyjąć więc założenie, że ostatnie sesje są neutralne i nie wnoszą nic nowego do obrazu rynku, to dalej należy pozostać przy dotychczasowych oczekiwaniach, w których WIG20, mimo problemów, powinien na koniec miesiąca (window dressing pomoże?) przetestować szczyty hossy, a dopiero w marcu inwestorzy odkryją, że rynek nie jest gotowy na trwalszy wzrost ponad styczniowymi rekordami.