Flagowy węgierski wskaźnik zyskał wczoraj 1,8% i wspiął się do 24 081,77 pkt. Poprzedni rekord, pochodzący z października, BUX przebił o 409,81 pkt.
Po korekcie z pierwszych tygodni października, której doświadczyły wszystkie najważniejsze giełdy w regionie, na węgierskim rynku akcji powrót na szczyt trwał wyjątkowo długo. Dla porównania, praski wskaźnik PX50 ustanowił historyczny rekord po niespełna trzech miesiącach przerwy. W Warszawie WIG20 potrzebował na to jeszcze mniej czasu, bo dwóch miesięcy.
- Węgierskim akcjom zaszkodziła kiepska ocena perspektyw gospodarki, które zresztą wciąż są słabe. Agencje Standard & Poor?s, Fitch i Moody?s obniżyły oceny wiarygodności kredytowej Węgier, co negatywnie wpłynęło na nastawienie inwestorów. Do zeszłego tygodnia na Węgry płynęło znacznie mniej kapitału niż do innych państw regionu - tłumaczy PARKIETOWI Kornel Sarkadi Szabo, analityk z budapeszteńskiego biura Raiffeisen Securities.
Do ostatnich zwyżek na Węgrzech przyczyniły się m.in... polskie banki. - Po świetnych wynikach finansowych Pekao i Banku BPH drożały akcje węgierskiego OTP, którego kurs jest wyczulony na tego typu informacje - mówi nam Balazs Deak, analityk z banku CIB w Budapeszcie. Papiery koncernu MOL zdrożały na skutek zwyżki cen ropy naftowej na światowych giełdach, a walorom koncernu farmaceutycznego Richter Gedeon pomogły dobre wyniki finansowe ogłoszone przez spółkę.
Właśnie firmy farmaceutyczne - Richter i EGIS - miały największy wkład w zwyżkę BUX-a od końca październikowej korekty (wprawdzie najwięcej, blisko 100%, zyskały papiery sieci handlowej Fotex, jednak ma ona stosunkowo niewielki udział w indeksie). Pomogła im dobra koniunktura na rynku rosyjskim, gdzie eksportują sporą część produkcji. Te firmy, inaczej niż MOL czy OTP, są mało podatne na zawirowania gospodarcze na rodzimym rynku.