- Jest już sześć czy siedem wersji tego dokumentu. Najwyższy czas, żeby przedstawiono nam jego ostateczną wersję - powiedział Kazimierz Grajcarek, szef sekcji górnictwa i energetyki NSZZ Solidarność. Jego zdaniem, zamieszanie to utrudnia oszacowanie rzeczywistych skutków społecznych konsolidacji i prywatyzacji energetyki. Wczoraj Grajcarek spotkał się z wiceministrem skarbu Piotrem Rozwadowskim.

Zgodnie z pierwotną wersją programu, przygotowaną przez resort gospodarki, mają powstać cztery grupy produkcyjno-dystrybucyjne. Największe, tworzone na bazie BOT oraz PKE, mają być prywatyzowane przez giełdę, a dwie pozostałe sprzedane inwestorom branżowym bez oferty publicznej akcji. W rządzie są jednak kontrowersje dotyczące liczebności i składu grup, a także zakresu i harmonogramu ich prywatyzacji.

Związkowcy opowiadają się za konsolidacją w sektorze, bo wzmocni to - ich zdaniem - konkurencyjność krajowych koncernów na rynku europejskim. W sprawie prywatyzacji natomiast sceptycznie odnoszą się do pomysłu sprzedaży grup inwestorom branżowym. - Wprowadzenie na giełdę jest dobrym rozwiązaniem. Sprzedaż zagranicznym inwestorom wymaga dużego namysłu, na jakich warunkach to zrobić - uważa Grajcarek. Obawia się, że może to prowadzić do redukcji zatrudnienia, nie rekompensowanego działaniami rządu na rzecz tworzenia nowych stanowisk pracy dla zwalnianych. Związkowcy czekają teraz na ostateczną wersję programu dla energetyki, by zająć oficjalne stanowisko w tej sprawie.

Związkowcy generalnie chcą mieć większy wpływ na przygotowywane przez rząd projekty. Jak zapowiedział Grajcarek, będą na ten temat rozmawiać z premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem podczas dzisiejszego spotkania.