Za nami dwa miesiące stabilizacji indeksu WIG20 z grubsza pomiędzy 2750-2975 pkt. Na razie niewiele wskazuje na to, by miała się ona zakończyć. Optymiści będą w niej upatrywać siły rynku, który mocniej nie spada po silnym wzroście z ostatnich dwóch miesięcy minionego roku. Natomiast pesymiści trudności z kontynuacją zniżki i wciąż niespełnione nadzieje na atak na psychologiczną barierę 3 tys. pkt uznają za objaw słabnięcia rynku i wstęp do mocniejszej korekty. Piątkowa sesja wpisywała się w schemat nerwowych zmian, jakie obserwujemy w ostatnich dwóch miesiącach.

Różnica pomiędzy rentownością polskich i amerykańskich 10-latek jest ujemna. W odniesieniu do niemieckich papierów spadła do 1 pkt proc., ustanawiając historyczne minimum. To, ile powinna wynieść premia za ryzyko w naszym kraju jest rzeczą bardzo trudną do określenia i raczej nie jest tu istotna wartość bezwzględna premii, ale to, że zmniejszanie się jest wynikiem tak bardzo przeciwstawnych tendencji na rynkach w Polsce i w USA oraz Niemczech. Podczas gdy dochodowość naszych 10-latek jest bliska rekordowo niskim poziomom, w USA w piątek była najwyższa od 20 miesięcy. To skłania do przekonania, że obserwowana polaryzacja zachowań jest zjawiskiem tymczasowym, a im dłużej potrwa, tym bardziej gwałtowne będzie "przebudzenie". Jego konsekwencje w sytuacji, gdy poziom kursów odzwierciedla wyśrubowane oczekiwania dotyczące tegorocznych wyników finansowych spółek, byłyby bolesne. Ostatnio mogliśmy się o tym przekonać w przypadku KGHM i PKN.

Coraz mniejsza atrakcyjność naszych obligacji martwi tym bardziej, że sytuacja na scenie politycznej pozostaje wciąż niestabilna. Do tego zaczyna się dyskusja na temat kolejnego szefa NBP. Ta sprawa może być ciekawym probierzem nastrojów. W kręgach PiS trudno znaleźć kandydata, który mógłby zostać ciepło przyjęty przez rynki. To może podnieść premię za ryzyko. Można jednocześnie wyobrażać sobie, że kandydat PiS na szefa NBP będzie zwolennikiem łagodniejszej polityki monetarnej, co z perspektywy rynku obligacji mogłoby być dobrze odbierane. To, która interpretacja zacznie zwyciężać, będzie wiele mówić o perspektywach dla obligacji.