Grupa Kęty zapowiadała duże inwestycje dotyczące wyrobów walcowanych. Władze spółki chciały przejmować walcownie aluminium na rynkach zagranicznych. Dlaczego zrezygnowaliście?
Analizowaliśmy kilka firm zagranicznych, które można było kupić. Okazało się, że przypominają Kęty sprzed 10 lat. To oznaczało szalenie długi okres ich restrukturyzacji. Co więcej, z inwestycjami w walcownie wiązało się spore ryzyko. Chodzi o ogromne zakłady funkcjonujące w innej rzeczywistości. Zadaliśmy sobie pytanie, czy walczyć o nie i za jaką cenę. Okazało się, że oprócz zapłaty około 300 mln zł za sam zakład, duże pieniądze należałoby włożyć w modernizację parku maszynowego. Dodatkowe inwestycje mogły wynieść nawet 200 mln zł. A wszystko po to, żeby produkować 50-60 tys. ton wyrobów walcowanych. Nakładem wielkich sił i pieniędzy nie zbudowalibyśmy jednak żadnej konkurencji dla liczących się w Europie firm, takich jak Novelis, Norsk Hydro, Alcan, Alcoa, Corus czy Elval. Wszystkie one produkują po kilkaset tysięcy ton wyrobów walcowanych o różnych parametrach. My mielibyśmy zdecydowanie mniejszy asortyment, więc nie było żadnej gwarancji, że znaleźlibyśmy nabywców nawet na 50 tys. ton wysokiej jakości i zaawansowanych technologicznie wyrobów. Mało tego, wyroby walcowane są generalnie nisko- rentowne. Rezygnując z tworzenia segmentu wyrobów walcowanych, chcieliśmy też pokazać, że Grupa Kęty jest przedsiębiorstwem, które nie dąży do obracania tonami aluminium, ale idzie w stronę dystrybucji wysoko przetworzonych wyrobów z tego surowca.
Czy podanie wiadomości o zakupie Aluprofu, producenta systemów rolet aluminiowych i bram rolowanych, w tym samym czasie co informacji o zmianie strategii, miało potwierdzać ten kierunek rozwoju?
Jak najbardziej. Dlatego też trochę zdziwiły mnie pytania i wątpliwości dotyczące tej inwestycji. Co więcej - wydaje mi się, że rynek nie zdyskontował informacji o zakupie biznesu, w którym znowu jesteśmy liderem. Aluprof to firma, która ma 58% polskiego rynku rolet aluminiowych, ma świetne autorskie rozwiązania, dobrze poukładany biznes, małe zatrudnienie i wysoką rentowność. Dodatkowo 50% sprzedaży to eksport, i to głównie do Europy Zachodniej. Aluprof zwiększa istotnie sprzedaż naszego segmentu systemów aluminiowych, powiększa sieć sprzedaży. Ale jakoś to wszystko nie robi na inwestorach specjalnego wrażenia.
Być może dziś inwestorzy przede wszystkim oceniają kondycję spółki przez pryzmat pożaru i strat, które w związku z nim poniosła i poniesie?