Reklama

Szybsi niż Chińczycy

- Już drugi kwartał z kolei tempo wzrostu produktu krajowego w Estonii przekroczyło 10 procent - Premier chce, by Unia pobłażliwszym okiem spojrzała na wyższą inflację związaną z tak szybkim rozwojem.

Publikacja: 07.03.2006 07:33

Tempo wzrostu estońskiego PKB w ostatnich trzech miesiącach ub.r. wyniosło 10,5% w stosunku rocznym, w porównaniu z 10,6% w III kwartale - podał wczoraj urząd statystyczny w Tallinie.

Szybciej w Unii Europejskiej rozwija się tylko Łotwa. Oba kraje notują wyższą dynamikę niż uchodzące za liderów światowego wzrostu Chiny i Indie. Estońska gospodarka ma jednak stopniowo zwalniać - prognozy tamtejszego banku centralnego mówią o 7--proc. tempie rozwoju w tym roku.

Estonia zawdzięcza świetne wyniki głównie rozwojowi eksportu. W zeszłym roku tamtejsze firmy wysłały za granicę ok. 30% więcej towarów niż rok wcześniej. Rósł też popyt wewnętrzny (dzięki wyższym płacom - w IV kw. zwiększyły się o 13%) oraz inwestycje.

Szybki rozwój ma swoją cenę, jaką jest wyższa inflacja. W styczniu wzrost cen w Estonii wynosił 4,6%, a w lutym - prawdopodobnie 4,1% (dane na ten temat będą opublikowane dziś). To za dużo, by Estonia mogła spełnić inflacyjne kryterium z Maastricht i przyjąć euro zgodnie z planem, czyli z początkiem przyszłego roku. Teraz próg wynosi ok. 2,6% i ze zmieszczeniem się poniżej tej granicy problem ma też Litwa, drugi z trzech krajów (trzecia jest Słowenia), które chcą wprowadzić wspólną walutę od stycznia 2007 r.

- Lepiej by było, gdyby (estońska) gospodarka rosła w tempie ok. 7% - powiedziała Anne Karik-Uustalu, cytowana przez Bloomberga ekonomistka z Sampo Pank w Tallinie. - 10-proc. tempo nie jest złe, jednak wiąże się z nim istotne zagrożenie, ponieważ nie mamy żadnych narzędzi polityki monetarnej, mogących osłabić inflację - dodała. Władze nie mają wpływu na kurs waluty - korona jest ściśle powiązana z euro - a bank centralny nie prowadzi polityki ustalania stóp procentowych.

Reklama
Reklama

Wszystko wskazuje, że Estończycy będą iść na zwarcie z Europejskim Bankiem Centralnym i Komisją Europejską. Premier Andrus Ansip w wypowiedzi dla wczorajszego wydania "Financial Times" podkreślił, że "gospodarka jest gotowa" przyjąć euro w założonym terminie. Argumentował, że kryterium inflacyjne nie powinno być stosowane do szybko rozwijających się gospodarek. - Wiele naszych wskaźników, takich jak poziom długu publicznego czy bilans budżetu, należy do najlepszych w Unii. Czy najlepsze kraje to naprawdę te, w których inflacja wynosi poniżej 1%? - stwierdził estoński premier.

Bloomberg, "FT"

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama