Złoty stracił wczoraj do dolara ponad 2 grosze - pod wieczór za amerykańską walutę płacono 3,184. W górę poszło również euro, które kosztowało 3,822 zł. Po wybiciu w piątek EUR/PLN, z dwutygodniowej konsolidacji można powiedzieć, że wsparcie w postaci styczniowego dołka zostało obronione. W tej sytuacji czeka nas ruch w górę, który powinien doprowadzić do przekroczenia 3,85 zł. Natomiast dla USD/PLN poniedziałkowy wzrost stanowi dobrą bazę do kolejnego ataku na barierę 3,2 zł. Jej przebicie otwierałoby drogę do mocniejszej zwyżki. Miałaby ona szanse doprowadzić notowania nawet do 3,445 zł, gdzie wypadły dwa szczyty w minionym roku.

Co przemawia za takim scenariuszem? Przede wszystkim kwestie związane z polityką monetarną i rynkiem obligacji. H. Wasilewska-Trenkner, członek RPP, wskazała na zagrożenia inflacyjne, które mogą zasiać wątpliwości w kwestii kolejnych obniżek. Wczoraj na wartości traciły również inne waluty w regionie, co wskazuje, że coraz wyższa rentowność obligacji na dojrzałych rynkach przekłada się na wzrost awersji do ryzyka. W tej sytuacji kolejne dni mogą przebiegać w nerwowej atmosferze.