Reklama

Bruksela straszy izby i giełdy

Instytucje rozliczeniowe, depozyty papierów wartościowych i operatorzy giełd zagrożeni sankcjami Brukseli. Dostali kilka miesięcy czasu na zniesienie barier blokujących konkurencję w branży i zwiększających koszty ponoszone przez inwestorów.

Publikacja: 08.03.2006 07:14

Unijni komisarze - zajmująca się sprawami konkurencji Neelie Kroes i odpowiadający za rynek wewnętrzny Charlie McCreevy - wydali wczoraj ostateczne ostrzeżenie. Jeśli branża papierów wartościowych nie podejmie skuteczniejszych kroków zmierzających do otwarcia rynku, jeszcze przed końcem lipca sami wkroczą do akcji. Można się wówczas spodziewać wprowadzenia przez Komisję Europejską nowych unijnych regulacji, które rozbiją krajowe monopole i przyczynią się do obniżenia kosztów handlu papierami wartościowymi w krajach Unii.

Rzecznik McCreevy'ego Oliver Drewes tłumaczył wczoraj, że ostrzeżenie to "jasny sygnał" dla branży, by popracowała nad zmianami, podnoszącymi jakość i obniżającymi koszt świadczenia usług depozytowo-rozliczeniowych - mających kluczowe znaczenie dla sprawnego działania rynku kapitałowego. - Potrzebujemy większej konkurencji, więcej posunięć konsolidacyjnych, które miałyby pozytywny wpływ na efektywność działalności, na spadek cen płaconych przez inwestorów i szybszą integrację i rozwój europejskiego rynku kapitałowego - mówił Drewes.

Komisji chodzi przede wszystkim o obniżenie kosztów transakcji papierami wartościowymi zawieranymi ponad granicami poszczególnych państw Unii. Z przedstawionych jeszcze we wrześniu wyliczeń komisarza McCreevy'ego wynika, że koszt rozliczenia transakcji zawartej przez inwestora na giełdzie w jednym z "obcych" państw Wspólnoty jest średnio sześciokrotnie wyższy, niż transakcji zawartej na giełdzie "krajowej".

Na cenzurowanym znalazły się przede wszystkim tzw. "silosy", które skupiają w ramach jednej grupy zarówno handel akcjami i innymi papierami, jak też usługi potransakcyjne. Należy do nich m.in. niemiecka Deutsche Boerse, która prowadzi giełdę we Frankfurcie i rynek derywatów Eurex, a ponadto ma też udziały w rozliczających giełdowe transakcje spółkach Clearstream i Eurex Clearing. Podobna sytuacja jest we Włoszech i w Hiszpanii, a poniekąd także i w Polsce - warszawska GPW ma 33% udziałów w Krajowym Depozycie Papierów Wartościowych, który pełni zarówno funkcje depozytowe, jak i rozliczeniowe. Takim zintegrowanym pionowo grupom znacznie łatwiej o niedopuszczenie na rynek konkurencji.

Jedną z dróg, którą może podążyć Komisja, jest utworzenie centralnego depozytu papierów wartościowych, obsługującego wszystkie rynki kapitałowe Unii, i skonsolidowanie największych instytucji rozliczeniowych. Optują za tym same izby clearingowe. LCH.Clearnet, kontrolowana przez giełdowego operatora Euronext, wyliczyła, że połączenie jej z Eurex Clearing dałoby na rynku niemieckim obcięcie kosztów o ok. 70 mln euro rocznie.

Reklama
Reklama

Debata o przyszłości izb clearingowych w Unii rozgorzała po tym, jak Euronext i Deutsche Boerse zainteresowały się w ub.r. przejęciem giełdy w Londynie. Ponieważ London Stock Exchange nie ma biznesu rozliczeniowego, pojawiła się groźba wzrostu kosztów dla graczy z jej parkietu, jeśli znalazłaby się w rękach konkurenta, który taki biznes prowadzi. Dlatego brytyjskie władze antymonopolowe postawiły szlaban: Euronext i Deutsche Boerse będą mogły ubiegać się o przejęcie, jeśli ograniczą udziały w izbach rozliczeniowych lub przynajmniej zapewnią innym izbom równy dostęp do LSE.

AFP

Aleksander Chłopecki,

członek zarządu KDPW

Wymuszanie konkurencji między instytucjami depozytowo-rozliczeniowymi za pomocą dyrektywy, o czym mówi Bruksela, nie jest dobrym pomysłem. Należałoby zacząć od kwestii podstawowej, jaką jest ujednolicenie prawa korporacyjnego i podatkowego między poszczególnymi krajami Unii - co niekoniecznie oznacza ujednolicenie stawek. Systemy prawne mocno się różnią, co skutkuje tym, że wśród instytucji z rynku kapitałowego monopole są tworzone naturalną siłą rzeczy. Nie wspominając o tym, że w niektórych systemach, w tym polskim, są one zagwarantowane regulacjami prawnymi (będzie to zmienione w drodze implementacji dyrektywy o instrumentach finansowych). Poza kilkoma wyjątkami, o których nie mogę mówić, depozyty nie stwarzają barier cenowych dla konkurencji. Wyższe koszty transakcji międzynarodowych wynikają z konieczności wykonania znacznie większej pracy i skorzystania z pośredników. Przesłanie informacji (elektroniczne i na papierze) na duże odległości kosztuje.

Stworzenie centralnego depozytu papierów wartościowych dla całej Unii nie jest złym pomysłem, pod warunkiem, że nie zniszczy to rynków lokalnych, których działalność jest niezmiernie istotna dla mniejszych spółek.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama