Z dokumentów przesłanych do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) wynika, że podczas konferencji z inwestorami 2 marca br. przedstawiono wewnętrzne szacunki dotyczące wzrostu sprzedaży w 2006 r. Dane te znalazły się także na przeznaczonych dla inwestorów stronach internetowych Google. Reakcją był spadek kursu o ponad 2%. Od wejścia na giełdę w sierpniu 2004 r. firma konsekwentnie odmawiała podawania jakichkolwiek prognoz zysku i sprzedaży, więc ujawnienie danych z wewnętrznych dokumentów było niespodzianką.

Spółka przyznała, że informacje o tym, iż jej przychody wzrosną z 6 mld USD w 2005 r. do 9,5 mld USD w roku bieżącym były częścią notatek przygotowanych na wewnętrzną prezentację jeszcze w 2005 r. i zostały ujawnione przez pomyłkę. Podobnie było z informacją o spodziewanym spadku marży zysku serwisu ogłoszeniowego AdSense.

To nie jedyna komunikacyjna wpadka Google. W ubiegłym tygodniu szef operacji finansowych spółki George Reyes przyznał otwarcie inwestorom, że wskaźniki wzrostu Google będą spadać, czego efektem okazała się skokowa obniżka kursu.

Analitycy z Wall Street przewidują, że w 2006 r. sprzedaż Google osiągnie poziom 6,6 mld USD, a w przyszłym roku - 9,2 mld USD. Suma ta nie obejmuje przychodów z akwizycji oraz ze wspólnych operacji z AOL, w której wyszukiwarka wykupiła 5% udziałów. Ostatnią gafę Google potraktowano jednak dość spokojnie. - To standardowa pomyłka w przypadku nowych spółek na giełdzie - powiedział John Tinker, analityk z ThinkEquity Partners.

Nowy Jork