New York Stock Exchange zamknęła liczący 213 lat rozdział historii, gdy działała jako nie nastawiona na zysk instytucja skupiająca maklerów ze swojego parkietu. Od wczoraj jest spółką publiczną. Nowy etap zaczęła z uderzeniem w dzwon na otwarcie sesji przez swojego szefa Johna Thaina.
Po otwarciu notowań akcje NYSE Group, firmy powstałej z połączenia NYSE z platformą elektronicznego handlu akcjami Archipelago, zdrożały do 72 USD. Oznaczało to zwyżkę o 7,75 USD w porównaniu z wtorkową ceną zamknięcia papierów Archipelago, które zostały wymienione na akcje nowej spółki w stosunku jeden do jednego. Kapitalizacja NYSE Group wyniosła 11 mld USD, co dało jej trzecie miejsce wśród operatorów giełd na świecie - po terminowej Chicago Mercantile Exchange i niemieckiej grupie Deutsche Boerse. Wycena NYSE Group okazała się jednak najwyższa, biorąc pod uwagę stosunek kapitalizacji do prognozowanych zysków.
Oznacza to, że inwestorzy wierzą w dynamiczny rozwój nowojorskiej giełdy. - Akcje będą świetną inwestycją w ciągu następnej dekady - stwierdził Lawrence Goldstein, cytowany przez Bloomberga zarządzający z Santa Monica Partners.
Połączenie z Archipelago daje nowojorskiej instytucji możliwość rozwoju w segmencie handlu elektronicznego. Ponadto oferta NYSE poszerzy się o obrót opcjami i większą gamę obligacji korporacyjnych. Jest też jeszcze jeden bardzo ważny aspekt upublicznienia. - Potrzebowaliśmy tego, by lepiej konkurować z innymi giełdami na świecie. W branży można się spodziewać konsolidacji, więc będziemy potrzebować gotówki na przejęcia lub na inwestycje w technologię - stwierdził Thain w ostatnim wywiadzie dla magazynu "Fortune". Wkrótce giełda chce przeprowadzić ofertę publiczną, w ramach której akcje będą mogli sprzedać jej dotychczasowi członkowie (dostali papiery w zamian za tzw. miejsca giełdowe), a także może pozyskać nowe środki.
Bloomberg