Na początku roku weszła w życie tzw. ustawa medialna. Jej przepisy w miejsce Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty powołały nową instytucję - UKE. Właśnie dobiega końca pierwszy etap konkursu na prezesa Urzędu. Do wczoraj zainteresowani regulacją rynku mogli składać aplikacje w KRRiT.
Szef UKE jest pilnie potrzebny. Od 14 stycznia pracami regulatora kieruje co prawda p.o. prezesa - Anna Streżyńska (wiceminister w resorcie transportu i budownictwa zajmująca się łącznością). Niedawno sądy zakwestionowały jednak jej uprawnienia do występowania w sporach z operatorami jako strona.
Na razie Rada nie ujawnia listy kandydatów. Czeka aż trafią do niej oferty wysłane pocztą. - Do 12.50 trafiło do nas 15 ofert - powiedział Tomasz Różański, asystent Elżbiety Kruk, przewodniczącej KRRiT.
Fakt złożenia aplikacji potwierdziła A. Streżyńska. Jak ustaliliśmy, dokumenty złożył także Andrzej Piotrowski, ekspert Centrum im. Adama Smitha, wykładowca w Instytucie Telekomunikacji Politechniki Warszawskiej, znany z negatywnych wypowiedzi o Telekomunikacji Polskiej.
Duża liczba ofert wynika m.in. z niewielkich wymogów stawianych przez KRRiT kandydatom. Oprócz wyższego wykształcenia, muszą się legitymować bliżej nieokreślonym "doświadczeniem" w branży telekomunikacyjnej lub pocztowej. Branża uważa jednak, że zadania nowego szefa będą trudne. - Musi się on zmierzyć z problemem przejścia stacji telewizyjnych z nadawania analogowego na cyfrowe. Od niego będzie zależeć także wprowadzenie nowych technologii i wejście nowych graczy na rynek komórkowy - przyznaje Stefan Kamiński, prezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji. - Najważniejsze, żeby powołana osoba była dobrym negocjatorem, umiejącym wypracować kompromis między operatorami - dodaje Wacław Iszkowski, prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.