O tym, że resort finansów, mimo wcześniejszych oporów, zaproponuje jednak zmiany w stawkach podatkowych, poinformowała wczoraj "Rzeczpospolita". Powołała się na wypowiedź Przemysława Gosiewskiego, szefa Klubu Parlamentarnego PiS. Wczoraj premier Kazimierz Marcinkiewicz przyznał, że resort finansów liczy skutki budżetowe zmian, których propozycje mają zostać przedstawione do końca marca.
- Trwa wewnętrzna dyskusja i bardzo skrupulatne obliczenia - powiedział premier w trakcie swojej wizyty w Szwecji. - Tu pomyłki być nie może.
Wprawdzie nie potwierdził, że nowe propozycje obejmą wprowadzenie dwóch stawek, ale mówił o tym we wcześniejszych wypowiedziach. Wtedy padały stawki 18 i 32%. Taka też była pierwotna propozycja PiS. Zapewne obok nowych stawek zostaną wprowadzone ulgi prorodzinne. Jakie - też jeszcze nie wiadomo.
W tej sytuacji pod znakiem zapytania jest realizacja przez resort finansów swoich wcześniejszych planów zmian w podatkach. Jednym z głównych elementów propozycji resortu finansów była obniżka stawki ubezpieczenia rentowego. Łącznie ta oraz inne propozycje miały kosztować budżet ok. 11 mld zł. Wtedy minister finansów Zyta Gilowska mówiła, że po tych zmianach państwa nie będzie stać na nowe stawki i ulgi prorodzinne. Jeśli jednak rząd zdecyduje się na obie te rzeczy, zapewne trudno będzie przeforsować dodatkowo obniżki stawek.
PAP