Przez pierwsze dwie godziny poniedziałkowej sesji indeks bezpiecznie utrzymywał się w przedziale 2764-2780 pkt. Bardzo małe obroty świadczą o powstrzymywaniu się ze sprzedażą z jednej strony i o braku chęci do zakupów z drugiej. Inwestorzy oczekiwali na rozwój wypadków politycznych i notowania złotówki. Cenom akcji pomagały wzrosty na najważniejszych rynkach akcji.
Tymczasem złoty słabł, a kiedy jego notowania przebiły 3,90 za euro - WIG20 ruszył w dół, przekroczył 2760 pkt i pół godziny później zatrzymał się 20 punktów niżej. Obrót przy spadku nie był znaczący, co nie potwierdza siły podaży, zwłaszcza przy tak małej skali ruchu. Od południa, przy małej aktywności indeks odrabiał straty po to, by zamknąć się po raz drugi z rzędu w okolicy 2760 pkt.
Patrząc na dwie ostatnie sesje jestem nieco zaskoczony witalnością WIG20. Kiedy w piątek indeks już na początku sesji z hukiem zwalił się poniżej najważniejszej w tej chwili linii obrony - 2760 pkt - wydawało się, że dalsze spadki są przesądzone. Przebicie było dynamiczne, bo aż 40-punktowe. WIG20 doszedł do 2720 pkt i w tej okolicy pozostawał niemal do końca sesji. Jednak w ostatniej godzinie obrońcy hossy rzucili na rynek gotówkę, która podciągnęła go do 2757 pkt. Przebicie wsparcia pozostaje sprawą nadal otwartą.
Słabe były przede wszystkim banki, które taniały wobec ataku polityków na osobę prezesa NBP, a nawet na cały sektor. Jak wiadomo bardzo dobre wyniki w ub.r. banki zawdzięczają niskim stopom procentowym. Dzięki temu wzrosła akcja kredytowa, ruszyły inwestycje. Tymczasem nieodpowiedzialne ataki na osobę Balcerowicza doprowadzić mogą do osłabnięcia złotówki, a co za tym idzie wzrostu inflacji, stóp procentowych i zmniejszenia akcji kredytowej. Prezes NBP jest najważniejszą osobą w państwie dla kapitału zagranicznego, bo to on wraz z RPP stoi na straży wartości waluty. Sam chaos polityczny jest niezbyt groźny dla giełdy - pamiętamy rządy AWS w okresie hossy 1999-2000.
W którą stronę dalej? Wiele wskazuje na to, że indeksowi nie uda się obronić na linii 2760 pkt. A może jednak?