Drugi w ciągu półtora miesiąca mocny spadek zaliczył w zeszłym tygodniu indeks CRB Futures, obejmujący kontrakty na 19 najważniejszych surowców notowanych na giełdach za Atlantykiem. Licząc piątek do piątku, wskaźnik stracił 3,6%. Przełamał barierę 320 pkt i znalazł się na poziomie najniższym od ponad czterech miesięcy - czyli również najniższym w tym roku.

Zdaniem specjalistów, przecenę wywołały agresywnie grające fundusze inwestycyjne, które postanowiły zrealizować część zysków. Wyraźnie przecenione zostały metale szlachetne, czemu sprzyjały oczekiwania przyspieszenia tempa podwyżek stóp procentowych za Atlantykiem. Złoto, uznawane za dobrą lokatę w czasie wysokiej inflacji, w takiej sytuacji może okazać się mniej atrakcyjne. Na rynku Comex w Nowym Jorku płacono w zeszłym tygodniu już tylko 545 USD za uncję.

Wiele działo się też na rynku energetycznym. Cena baryłki ropy po ostrym spadku z początku tygodnia (5,7% w ciągu trzech sesji) znalazła się poniżej 60 USD. Zapasy surowca w Stanach są coraz wyższe, mniej niepokoju budzą deklaracje Iranu o kontynuacji produkcji wzbogaconego uranu, a OPEC zapowiedział, że nie będzie ograniczać produkcji. Subwskaźnik CRB Energy (kontrakty na ropę, benzynę, olej grzewczy i gaz ziemny) znów znalazł się blisko granicy 600 pkt, poniżej której po raz ostatni był w lipcu zeszłego roku.

Dalszy spadek cen na rynku surowców wcale nie jest jednak przesądzony. Wczoraj w pierwszych godzinach handlu za Atlantykiem CRB Futures szedł w górę o 0,03% i wynosił 320,4 pkt. Drożały przede wszystkim... złoto i surowce energetyczne.