"Ten parlament ma taki skład, że wydaje się, iż Leszek Balcerowicz przed Trybunałem Stanu nie stanie, bo nie ma takiej większości, która mogłaby to spowodować, ale to nie znaczy, że tego typu sprawy mogą pójść w zapomnienie i że nie będą takie czasy, kiedy Trybunał Stanu będzie miał co robić" - powiedział Marcinkiewicz we wtorkowym wywiadzie dla radiowej Jedynki.
Podobną opinię wygłosił w poniedziałek szef Prawa i Sprawiedliwości (PiS) Jarosława Kaczyńskiego. Według niego wniosek Ligi Polskich Rodzin (LPR) o postawienie Balcerowicza przed Trybunałem Stanu należy traktować jako swego rodzaju demonstrację.
"To jest normalne w każdym państwie: jeżeli wysoki urzędnik państwowy popełnia błędy formalno-prawne, jeśli wykracza poza prawo, jeśli podejmuje decyzje, które są sprzeczne z interesem państwa, musi stanąć przed Trybunałem Stanu. Po to Trybunał Stanu został powołany" - podkreślił Marcinkiewicz.
Przedstawiciele PiS sugerowali wcześniej, że decyzjami Balcerowicza podczas posiedzenia Komisji Nadzoru Bankowego (KNB) mogłaby zająć się prokuratura.
"Mam ekspertyzy, które wskazują, że decyzje, które podjął pan prezes Balcerowicz, są niezgodne z prawem" - powiedział we wtorek premier.