Po silnej fali wyprzedaży wczoraj nastroje uspokoiły się na wszystkich rynkach walutowych w naszym regionie. W przypadku Węgier analitycy coraz głośniej mówią o możliwości podwyższenia stóp procentowych przez tamtejszy bank centralny, który nie wykluczył interwencji w celu obrony kursu forinta. Do poniedziałku euro podrożało w stosunku do forinta prawie o 4%. Tak szybkiego osłabienia tej waluty nie notowano od końca 2003 r. Zresztą akurat na poziomie z tego okresu wyceniany jest obecnie forint.
W przypadku złotego wczoraj - obok realizacji zysków przez krótkoterminowych graczy - pomogły mu lepsze od oczekiwań dane o deficycie obrotów bieżących w styczniu (163 mln euro wobec prognozowanych 250 mln euro). Z uwagi na to, że ostatnia fala spadkowa złotego była porównywalna z poprzednimi dwiema (z lipca i października ub.r.), można oczekiwać pewnego umocnienia naszej waluty. Z drugiej strony przebita niedawno linia długoterminowego trendu spadkowego EUR/PLN sugeruje, że w kolejnych miesiącach złoty może raczej tracić na wartości.