Bioton zadebiutował jako pierw-sza na polskiej giełdzie spółka biotechnologiczna. W ofercie sprzedał 16 mln papierów. Choć ich cena (2,75 zł) równa była górnej granicy widełek, redukcja zapisów w transzy detalicznej przekroczyła 95%. Analitycy wyceniali wtedy jeden papier Biotonu na 3,11-3,5 zł. Poziom ten walory spółki osiągnęły już w pierwszym dniu notowań.
Działa na wyobraźnię
16 marca 2005 r. na otwarciu notowań, za prawa do akcji (PDA) Biotonu płacono 3,27 zł, prawie o 19 proc. powyżej ceny emisyjnej. Do zamknięcia ich kurs wzrósł do 3,4 zł. Po roku od debiutu, w środę, 15 marca, za akcje firmy płacono blisko pięć razy więcej - 16,5 zł. Analitycy od początku są jednak sceptyczni wobec spółki. Wielokrotnie podkreślali, że wycena Biotonu jest oparta głównie na oczekiwaniach inwestorów. Nie powstrzymało to jednak firmy przed "wskoczeniem" do indeksu głównych spółek - WIG20. Zadebiutowała w nim podczas kwartalnej grudniowej korekty indeksów z udziałem 1,19-proc.
Ambitne plany
W momencie debiutu Ryszard Krauze, główny udziałowiec Prokomu Investment, kontrolującego 45,5% Biotonu, zapowiadał, że w ciągu 2-3 lat firma stanie się czołową spółką w jego grupie. Mówił, że celem dla Biotonu jest uzyskanie rocznych obrotów na poziomie 1,5 mld zł, a jeżeli to się uda, firma może wejść na giełdę w Londynie lub w Nowym Jorku. W ciągu roku spółka miała rozważyć przeprowadzenie kolejnej emisji akcji. Co z tych planów wyszło?