Gospodarka zwalnia, rośnie inflacja i oprocentowanie kredytów. Każdy wzrost stóp o jeden punkt procentowy oznacza, że 50 tysięcy rodzin traci zdolność regulowania zobowiązań. To woda na młyn firm windykacyjnych. Niektóre korzystają ze sprawdzonych sposobów rodem ze średniowiecza.
Madrycka El Monasterio del Cobro, zajmująca się ściąganiem wierzytelności, takich przebierańców zatrudnia kilkunastu. Ich pojawienie się u drzwi dłużnika to dla niego spore upokorzenie.
Hiszpania jest wyjątkiem, gdyż w większości państw europejskich publiczne upokarzanie dłużnika jest zabronione. Ta tradycja sięga średniowiecza, kiedy niesolidnych dłużników, odzianych w specjalne stroje, wożono na osłach.
Niektóre firmy windykacyjne, wzorujące się na dawnych zwyczajach, korzystają jednak też ze współczesnych instrumentów. Wysłannicy El Torero del Moroso (Pogromca Dłużnika) po pieniądze jeżdżą żółtymi samochodami, na drzwiach których widnieją wizerunki torreadorów. Czasem robi to wrażenie odwrotne od zamierzonego. W prowincji Galicja pracownik El Torero del Moroso został ostrzelany.
Monasterio zapewnia, że celem firmy nie jest upokarzanie dłużników, a stroje windykatorów mają podkreślać, iż regulowanie zobowiązań na czas jest etyczne. Firma ta pobiera prowizję stanowiąca 10-30 proc. wartości odzyskanej sumy.