Debata polityczno-gospodarcza w kraju nabiera rumieńców. Prawdziwym hitem sezonu jest pomysł powołania komisji śledczej, która zajmie się badaniem "efektywności działania prezesa Narodowego Banku Polskiego". Jakby tego było mało, pojawiły się również plany postawienia szefa banku centralnego przed Trybunałem Stanu. Dysponując nawet olbrzymimi pokładami dobrej woli, trudno oprzeć się wrażeniu, że tego typu działania mają niewiele wspólnego z merytoryczną dyskusją na temat zakresu działań banku centralnego, lecz stanowią (niezbyt) zawoalowaną próbę politycznych nacisków na NBP i jego szefa.
Można różnie oceniać decyzje prezesa NBP. Prawdopodobnie wiele z tych ocen, formułowanych zarówno przez polityków, jak i ekonomistów, mogłoby okazać się krytycznych. Znalazłoby się zapewne również wiele ocen pozytywnych. Niestety, opinie te nie są wyrażane w sposób, który mógłby doprowadzić do rzeczywistych zmian w polityce banku centralnego.
Warto pamiętać, że pomimo niezależności NBP, politycy dysponują narzędziem, które umożliwia zamanifestowanie swojego stanowiska wobec polityki monetarnej. Jeżeli większość w parlamencie uważa, że dotychczasowe decyzje NBP nie służą dobrze społeczeństwu i polskiej gospodarce, mają możliwość wybrać nowego prezesa banku centralnego, reprezentującego odmienne poglądy ekonomiczne, niż obecny szef NBP. Do takiej zmiany mogłoby już dojść w styczniu 2007 roku, razem z wygaśnięciem kadencji prezesa Balcerowicza. Niezależnie, czy tego typu zmiana dobrze służyłaby polskiej gospodarce, z pewnością nie wywoływałaby niezdrowych podejrzeń o próby zamachu na niezależność banku centralnego. Niestety, nie można tego samego powiedzieć o planach powoływania komisji śledczych.
Obserwując dyskusję, która się w ostatnich dniach nasiliła, można odnieść wrażenie, że część decydentów zapomniała (a może nigdy się nie dowiedziała) w jakim celu w bank centralny otrzymał przywilej niezależności. Badania z dziedziny ekonomii z ostatnich dwudziestu pięciu lat pokazują, że uniezależnienie władz monetarnych od nacisków politycznych jest jednym z rozwiązań, które powinno umożliwić utrzymywanie niskiej inflacji. Zresztą łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której ta niezależność nie jest zagwarantowana. Świadomość gospodarstw domowych i firm, że bank centralny może ulegać naciskom politycznym, powoduje, iż zapowiedzi utrzymywania niskiej inflacji nie są traktowane przez uczestników życia gospodarczego jako wiarygodne. W skrócie - brak niezależności może prowadzić do odpowiednio wyższych oczekiwań inflacyjnych oraz szybszego wzrostu cen.
Chociaż, ze względu na członkostwo Polski w UE, ograniczenie niezależności NBP poprzez zmiany zapisów prawnych jest praktycznie niemożliwe, to instytucje unijne nie są w stanie zapobiec powołaniu komisji śledczych lub wezwaniu szefa banku centralnego przed Trybunał Stanu. Z tego względu można przypuszczać, że właśnie te plany będą ochoczo wprowadzane w życie przez ugrupowania, które dotychczas zdecydowanie krytykowały politykę banku centralnego. Jest jednak mało prawdopodobne, by te działania mogły mieć jakiś poważny wpływ na fundamenty gospodarcze. Groźba powołania komisji śledczej nie zmieni zapewne polityki banku centralnego. Nie doprowadzi też do odwołania szefa NBP przed wygaśnięciem jego kadencji. Jedyna "korzyść", jaką partie polityczne mogą odnieść w tej sytuacji, to zwiększona oglądalność posiedzeń komisji oraz możliwość zdobycia dzięki temu dodatkowych punktów w sondażach opinii publicznej.