Pod koniec 2005 r. działało w Polsce 81 funduszy pożyczkowych i 56 poręczeniowych. Instytucje te uzupełniają działalność banków. Finansują bowiem małe, regionalne firmy, które nie mają szans na kredyt banku, mimo że ich pomysł na biznes może być interesujący. Z założenia fundusze są organizacjami non profit. Dlatego też - przy średniej wartości pożyczki rzędu 50 tys. zł - prowizje wynoszą u nich 1-3 proc.
Pierwsze kapitały znaczna część funduszy uzyskała dzięki pomocy zagranicznej. Przykładowo, największy z nich - szczeciński Polfund - wystartował dzięki grantowi rządu kanadyjskiego. Do wielu przedsięwzięć włączały się także banki.
Od połowy 2005 r. fundusze mają nową możliwość rozwoju - dzięki pieniądzom z Unii Europejskiej. Na poprawę dostępu polskich firm do zewnętrznych źródeł finansowania Bruksela przeznaczyła około 220 mln euro. Z pomocy skorzystało dotąd 56 podmiotów.
W zakończonej wczoraj trzeciej edycji programu PARP obniżył minimalną wielkość dotacji z 5 na 3 mln zł. To ułatwiło start w konkursie najmniejszym funduszom.
Wczoraj Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości podpisała kolejne umowy z 22 funduszami pożyczkowymi i 15 poręczeniowymi. Wybrano je w konkursie na dotację w ramach jednego z działań programu Wzrost Konkurencyjności Przedsiębiorstw. Wartość zwycięskich projektów to 90,1 mln zł dla pożyczek i 78,7 mln zł dla poręczeń. Tym samym PARP przyznał funduszom już 715,6 mln zł środków unijnych.