Nie ma problemu surowca
Spółki, które poważnie traktują inwestycje związane z produkcją biopaliw, już zakontraktowały surowiec. Na pewno nie będzie mieć z tym problemu Elstar Oils - spółka, która od początku jest związana z produkcją tłuszczów. - W tym roku zakontraktowaliśmy dodatkowe dostawy rzepaku, które pokryją nasze zapotrzebowanie na produkcję 50 tys. ton biodiesla. Poza tym, zgodnie z wymogami polskiego ustawodawstwa, mamy dostawy zabezpieczone pięcioletnimi kontraktami - mówi Aleksander Rysiewicz, dyrektor administracyjny i finansowy spółki. Docelowo Elstar Oils chce produkować 100 tys. ton estrów rocznie.
Lotos również przewiduje wytwarzanie 100 tys. ton estrów od końca 2007 r., bazując przede wszystkim na polskich uprawach rzepaku. - Dostawy surowca do produkcji zabezpieczyliśmy umowami jeszcze na etapie przygotowania inwestycji - tłumaczy Robert Stępniak, przedstawiciel spółki.
Marek Sieprawski, rzecznik ZA Puławy, przyznaje, że jego firma nie prowadziła jeszcze rozmów z dostawcami, bo jest na to za wcześnie. Tu projekt produkcji biopaliw nie wyszedł na razie poza wstępne ustalenia z zagranicznym inwestorem. - Lubelszczyzna, gdzie jest nasz zakład, to ziemia rolnicza. Przy starcie produkcji uprawa rzepaku znacznie tu wzrośnie i nie będzie problemu z podażą - uważa Marek Sieprawski. Podobnie Skotan, który planuje produkcję 200-250 tys. ton od 2007 r., na razie nie zapewnił sobie dostaw. Prezes Grzegorz Ślak rozważa jednak np. możliwość inwestycji w tłocznie oleju, aby w ten sposób uniknąć braku surowca.
Są alternatywy
Europejska norma dopuszcza udział do 30 proc. olejów, pochodzących z innych roślin niż rzepak, w rocznej produkcji biodiesla. Poza tym 10 proc. może powstać z przetworzonych tłuszczów zwierzęcych. - Z takich mieszanek powstają jednak estry gorszej jakości. Nie wszystkie instalacje są przystosowane do takiej produkcji - mówi Grzegorz Ślak. Sam jednak nie zdecydował, w jakiej techologii Skotan będzie produkował biodiesla. Instalacje FAME (do produkcji także gorszych estrów metylowych z różnych olejów) planują Lotos i Elstar Oils. - W sytuacji gdyby moce produkcyjne instalacji przewyższały możliwości polskich upraw, możliwy jest import surowca - twierdzi Robert Stępniak z Lotosu. Oleje palmowy lub sojowy, wykorzystywane w innych strefach klimatycznych, są nawet tańsze od rzepakowego.