Akcje BAA, które od 6 lutego, kiedy pojawiły się pierwsze informacje o przygotowywanej ofercie, zyskały 24 proc., w piątek spadły o 3,2 proc., do 812 pensów. Ferrovial, główny akcjonariusz warszawskiego Budimeksu, wycenił te walory na 810 pensów. To oznaczało 27-proc. premię wobec średniej ceny z trzydziestu sesji poprzedzających dzień, kiedy po raz pierwszy pojawiły się pogłoski o planach Hiszpanów.
Ferrovial zorganizował konsorcjum z udziałem kanadyjskiej firmy zarządzającej funduszem emerytalnym Caisse de depot et placement du Quebec oraz singapurską spółką inwestycyjną GIC Special Investments Pte. Hiszpanie i ich partnerzy uważają, że złożona propozycja jest atrakcyjna dla udziałowców BAA, zarządzającej również podlondyńskim lotniskiem Stensted i portem budapeszteńskim. Są rozczarowani, że oferta została odrzucona bez możliwości dalszych dyskusji. Deklarowali wolę nieznacznego podniesienia ceny, ale dopiero wtedy, kiedy zajrzą do ksiąg finansowych BAA.
Kierownictwo brytyjskiego operatora poinformowało, że rada nadzorcza na piątkowym posiedzeniu bez wahania odrzuciła propozycję Ferroviala, gdyż zbyt odbiegała od rzeczywistej wartości "unikalnego portfela" przedsiębiorstwa. Owen Gibbons, analityk z firmy Chevreux, uważa, że Hiszpanie testowali grunt.
Ferrovial, druga firma na hiszpańskim rynku budowlanym, zarządza już dwoma lotniskami brytyjskimi - w Bristolu i Belfaście (Irlandia Północna). Zyski z podstawowej działalności chce inwestować w branże o większej dynamice i bardziej stabilnej stopie zwrotu.
Ruch w brytyjskich portach lotniczych nasila się. W minionym dziesięcioleciu liczba pasażerów podwoiła się do 191 milionów rocznie. Trzy podlondyńskie lotniska zarządzane przez BAA w okresie 12 miesięcy (do końca stycznia 2006) obsłużyły 122 miliony osób. Dlatego tą firmą interesuje się też australijski bank inwestycyjny Macquarie, niedawno zabiegający o przejęcie operatora giełdy londyńskiej (LSE).