Reklama

Polmosy warte tyle, ile zapłaciliśmy

Z Waldemarem Rudnikiem, prezesem Krajowej Rady Przetwórstwa Spirytusu oraz wiceprezesem Sobieski Sp. z o. o., rozmawia Jacek Uryniuk

Publikacja: 21.03.2006 06:04

Jak ocenia Pan rzetelność kontroli procesu prywatyzacji sektora spirytusowego, jaką przeprowadziła NIK?

Pozytywnym wnioskiem z tej kontroli jest na pewno wskazanie na opóźnienia w prywatyzacji sektora. Powinna się ona odbyć szybciej i wcześniej. Według mnie prawidłowy jest też wniosek, iż obniżenie akcyzy na alkohol w 2003 roku pomogło w prywatyzacji Polmosów, wpłynęło na uatrakcyjnienie przedsiębiorstw z tej branży i wzrost ich wartości. W raporcie z kontroli jest jednak jedna poważna wada: NIK, oceniając proces prywatyzacji, abstrahuje od warunków rynkowych. I ta wada powoduje, że wiele kolejnych wniosków jest błędnych.

Jakie konkretnie wnioski ma Pan na myśli?

NIK zarzuca resortowi skarbu niedowartościowanie sprzedawanych Polmosów, przez co Skarb Państwa miałby na ich prywatyzacji ponieść straty. Jednak Izba szacuje wartość prywatyzowanych spółek na podstawie wpływów uzyskanych za sprzedaż ostatnich Polmosów, np. zakładu z Białegostoku, i na tej podstawie wylicza, ile powinny kosztować spółki sprzedawane wcześniej. Tymczasem oczywiste jest, że Polmos sprzedawany na początku całego procesu prywatyzacji będzie dużo tańszy niż ten sprzedawany później. Stąd wniosek, że najpierw powinno się sprzedawać spółki mniej wartościowe po to, by później zarobić więcej na najcenniejszych aktywach. Ale to już nie jest zarzut do NIK-u, tylko do rządu, który przyjął błędną strategię prywatyzacji. To była wielka pomyłka. Stąd teraz resort ma problem ze sprzedażą ostatnich Polmosów, które dysponują znikomym udziałem w rynku i nie mają znanych i cennych marek.

A czy zgadza się Pan z zarzutem, iż Polmos Lublin przepłacił za prawo do Wódki Żołądkowej Gorzkiej? NIK wylicza, że w wyniku tej transakcji spółka z Lublina straciła ponad 9 mln zł.

Reklama
Reklama

Przede wszystkim transakcja, o której mówimy, była zawarta już po sprywatyzowaniu firm, które brały w niej udział. Była więc zawarta między dwoma prywatnymi przedsiębiorstwami ze Starogardu Gdańskiego i Lublina. Zatem NIK nie powinien jej oceniać. Jeżeli natomiast Izba twierdzi, iż ministerstwo sprzedając zakład w Starogardzie Gdańskim przyjęło niższa wycenę, ze względu na to, że nie wzięło pod uwagę wartości sprzedanych później przez spółkę praw do znaku Wódka Żołądkowa Gorzka, to ja się z takim poglądem nie zgadzam. W momencie prywatyzacji znak Wódka Żołądkowa Gorzka był wart niewiele. Dlaczego? Bo należał do dwóch podmiotów, które miały do niego prawo. Zatem żaden z nich nie miał interesu w tym, by znak ten promować. Zyski z tego czerpałby drugi podmiot. Było więc jasne, że aby znak przetrwał, jeden Polmos musi mieć do niego pełnię praw. Ostatecznie więc Polmos Lublin kupił prawo do tej wódki na wyłączność. Gdyby resortowi skarbu udało się to zrobić przed prywatyzacją, to wówczas wartość tego znaku powinna zostać uwzględniona w wycenie przedsiębiorstw.

Czy z podobną sytuacją możemy mieć do czynienia w najbliższym czasie w przypadku Polmosów w Bielsku-Białej i Józefowie?

Naturalnie. Oba zakłady mają prawo do wódki Extra Żytnia. Po prywatyzacji obu spółek będzie analogiczna sytuacja. Chyba że resort zdecyduje się prywatyzować oba zakłady po ich połączeniu. Wówczas problemu nie będzie. I mam nadzieję, że tak właśnie się stanie. Musimy poczekać na wynik prac konsorcjum, które doradza ministerstwu w prywatyzacji obu firm.

NIK zarzuca także MSP, że za tanio sprzedał Polmos w Łańcucie czy Żyrardowie a za Polmos w Krakowie nie uzyskał ani złotówki.

Tak, tyle że NIK nie bierze pod uwagę faktu, że przejmując spółkę z Krakowa na wstępie musieliśmy uregulować 28 mln zł długów, jakie ta firma miała. Oczywiście, pieniądze nie wpłynęły do resortu skarbu, ale budżet na tym zyskał, bo większość z tych długów to były zaległe podatki. Zadziwiające jest to, że w raporcie pokontrolnym NIK wskazuje, iż przy sprzedaży Polmosu w Żyrardowie MSP uzyskał za zbyte akcje o 1,8 mln zł mniej niż oferował inny inwestor. Tymczasem moja firma chciała kupić tę spółkę za ponad 100 mln zł więcej niż udało się Skarbowi Państwa ostatecznie uzyskać. Ale nasza oferta została odrzucona

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama