Rząd zatwierdził wczoraj prognozę wydatkowania środków strukturalnych w 2006 r. W dokumencie zliczono, na ile poszczególne instytucje zarządzające (zbierają wnioski o dotację) oceniają zapotrzebowanie na fundusze z Brukseli. Oszacowano to na podstawie wartości projektów, które mają szanse na wsparcie.

Wszystkie urzędy odpowiedzialne za pomoc z Unii Europejskiej prognozują, że w tym roku wypłaty sięgną 3,1 mld euro. Rząd uznał ten poziom za niewystarczający. Z końcem 2008 r. upływa bowiem termin na złożenie do Brukseli wszystkich faktur. Tymczasem do końca 2005 r. płatności z UE sięgnęły zaledwie 55,3 mln euro.

Dlatego rząd chce "podkręcić" tempo. W najbardziej pożądanym "wariancie A" założył, że w tym roku wykorzystamy 3,71 mld euro. Stanowiłoby to już 43,2 proc. środków przyznanych Polsce. Dodatkowe projekty, które uzupełnią "lukę", ma znaleźć m.in. Ministerstwo Transportu i Budownictwa. Do końca 2005 r. płatności w ramach Sektorowego Programu Operacyjnego Transport wyniosły bowiem tylko 0,03 proc. kwoty na lata 2004-2006.

Jeden z pomysłów to szybkie znalezienie środków na rozpoczęcie przebudowy linii kolejowej Warszawa-Łódź. Dzięki temu UE szybciej zwróciłaby poniesione przez Polskę nakłady. Rozważane jest wykorzystanie rezerwy celowej lub kredytu Europejskiego Banku Inwestycyjnego.

Prognozy rządowe pokazują także mniej optymistyczne scenariusze. Wariant B zakłada, że wykorzystamy 2,01 mld euro, co pozwoli przynajmniej na uratowanie kwot przyznanych Polsce na 2004 r. Wariant C - wydanie 655 mln euro. Daje to gwarancję, że nie będziemy zwracać otrzymanych do tej pory zaliczek.