Informacji o fuzji, podanych przez "Financial Times", żadna ze stron nie komentuje. Z wypowiedzi władz firmy wiadomo jednak, że Corus poszukuje partnerów w krajach o niższych kosztach produkcji i większym dostępie do surowców. - Dostęp do tańszej rosyjskiej stali bez wątpienia pozwoliłby Corusowi na znaczną redukcję kosztów - twierdzi Gilles Calis ze SteelConsult. Z kolei Euraz, produkujący rocznie prawie 14 mln ton stali, miałby dostęp do rozwiniętych rynków i tym samym zwiększyłby stopień przetworzenia swoich wyrobów, uatrakcyjniając ofertę i zwiększając przychody.

Atmosferę spekulacji potęguje fakt licznych nieudanych negocjacji Corusa w przeszłości, m.in. z brazylijskim CSN czy niemieckim ThyssenKrupp. Na londyńskiej giełdzie notowania koncernu wzrosły o ok. 8 proc. Natomiast kurs akcji notowanego od ponad roku w Londynie Euraza osłabił się o przeszło 3 proc.

Z doniesień rosyjskiej prasy wynika, że nie tylko Corus jest zainteresowany wartym 8,5 mld USD Eurazem. Od 3 miesięcy negocjacje z firmą prowadził także rosyjski miliarder Roman Abramowicz. Według niepotwierdzonych informacji, wartość pakietu blokującego 25 proc. plus jedna akcja miałaby kosztować około 2 mld USD. Od trzech lat akcjami firmy zainteresowany jest także koncern SiewierNieft, jednak prezes Aleksandr Mordaszow nie potwierdza tej informacji.

Sektor stalowy wchodzi w fazę konsolidacji zapoczątkowaną głośną próbą wartego 18,6 mld euro wrogiego przejęcia Arcelora przez Mittal Steel (na rozstrzygnięcie trzeba najprawdopodobniej kilka miesięcy). Dzięki fuzji Corusa z Eurazem powstałaby szósta co do wielkości grupa stalowa na świecie, mająca dostęp zarówno do tanich surowców i siły roboczej, jak i nowych technologii.