Podczas przemówienia w nowojorskim Klubie Ekonomicznym Bernanke nie potrafił jednak opisać przyczyn, dla których długoterminowe stopy utrzymują się na niskim poziomie. Ekonomiści nie potrafią wyjaśnić tego dość nietypowego zjawiska, w czasie gdy Fed prowadzi politykę podwyższania stóp procentowych. Sam Bernanke też nie mógł wytłumaczyć przyczyn tej korelacji. - Zrobię lepiej, jeśli zasygnalizuję problem, a nie będę próbował go wyjaśniać - powiedział. Jego zdaniem, Rezerwa Federalna powinna przyglądać się uważnie oprocentowaniu długoterminowych obligacji skarbowych, nie zapominając jednocześnie o innych wskaźnikach makroekonomicznych.

Od połowy 2004 roku Komitet Otwartego Rynku zwiększył już wysokość stóp o 3,5 pkt proc., a podstawowa stopa funduszy federalnych znalazła się na poziomie 4,5 proc. Tymczasem oprocentowanie 10-letnich obligacji znajduje się dziś poniżej 4,75 proc., tj. na tym samym poziomie co trzyletnie papiery skarbowe. W przeszłości niewielka różnica między długo- i krótkoterminowymi stopami procentowymi stanowiła zapowiedź hamowania gospodarki, a nawet recesji. Bernanke był jednak daleki od takiej interpretacji, sugerując między innymi, że obecny trend może oznaczać, że inwestorzy po prostu spodziewają się niższej inflacji, co jest pozytywnym zjawiskiem dla gospodarki. Jeśli dojdzie do zwolnienia wzrostu gospodarczego, to powinno być ono nieznaczne - sugerował szef Fedu.

Zarówno podczas przemówienia, jak i podczas sesji pytań Bernanke unikał jednak jakichkolwiek odniesień do bieżącej polityki monetarnej Fedu. Komitet Otwartego Rynku zbiera się na dwudniowym posiedzeniu już w przyszłym tygodniu i analitycy ankietowani przez Economy.com przewidują, że podejmie decyzję o kolejnej podwyżce krótkoterminowych stóp procentowych o 25 pkt bazowych. Co więcej, według ekonomistów, Fed może podnieść także stopy podczas kolejnego, majowego spotkania, kończąc cykl zaostrzania polityki monetarnej.

Wypowiedzi Bernanke nie dały jednak wyraźnej odpowiedzi na temat końca cykli podwyżek stóp procentowych. Jednoznacznego sygnału nie dał także opublikowany we wtorek raport dotyczący cen producentów w lutym. Wskaźnik PPI obniżył się co prawda o 1,4 proc., co było największym miesięcznym spadkiem od trzech lat. Analitycy spodziewali się spadku cen o zaledwie 0,2 proc. Jednocześnie inflacja bazowa cen hurtowych, nie uwzględniająca żywności i energii, wzrosła o 0,3 proc., nieco powyżej oczekiwań rynku. To połączenie sprawiło, że raport Departamentu Pracy stanowił raczej neutralny sygnał zarówno dla rynków finansowych jak i dla Fedu.

Nowy Jork